2012-01-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Śródstopie (czytano: 285 razy)

Kiedy w zeszłym roku bolało mnie kolano pomyślałem, że warto byłoby zacząć biegać na sródstopiu. Nawet poczyniłem ku temu pewne kroki. Jednak kolano przestało boleć i wszystkie plany poszły na spacer. W sobotę wszelkie myśli o bieganiu na śródstopiu wróciły z tejże bardzo długiej przechadzki. A wszystkiemu "winna" anonimowa biegaczka z Parku Grabiszyńskiego, zafascynował mnie jej lekki krok i chyba tylko delikatne muskanie piętą podłoża.
Oczywiście nie zamierzam od razu walić na sródstopiu całych treningów, nie zamierzam również od jutra biegać w chińskich trampkach. Zmiany muszą być stopniowe. Bieganie boso również odpada, za bardzo szanuję sąsiadów, żeby biegać wokół stołu w domu, oraz za bardzo się boję szkieł i innych smieci w "terenie", o wdepnięciu w psią kupę już nawet nie wspominam! Od dzisiaj zero chodzenia w kapciach w domu, a nuż przypadkowo mięśnie stopy się wzmocnią:). Już nie mówiąc o tym, że będę miał większą motywację do odkurzania...:):)
A teraz jak już wychrzaniłem dzisiejszą porcję głupot, o których pewnie za tydzień zapomnę, przechodzę do rzeczy:
Sobota:
W planie 930-metrowe kilometrówki. Poprzedzone i zakończone 3,6km truchtu. Pierwsze kółko wokół strzelnicy golfowej 3:47. Kółko odpoczynkowe. Drugie w 3:39, a trzecie 3:38, a biegać należy w 3:43:20 (tempo 4min/km). Szybkościowe treningi dają mi dużo więcej radochy niż wybiegania. Ja po prostu kocham być zmęczony i mieć zakwasiory! A wciąż miałem zakwasy po czwartkowej "ścieżce zdrowia" (nazwa robocza tych wszystkich śmiesznych skipów i wykroków).
Niedziela:
Miałem jechać na wybieganie do Sobótki, ale kolega rano wysłał mi odwołującego SMSa, zrobiłem tradycyjną pętlę w Grabiszyńskim, plus kółko wałami nad rzeką. Popadywało lekko (ale ja to przecież bardzo lubię). Trasa jest w świetnym stanie, czasem tylko trzeba biec slalomem wokół kałuż. Natomiast wały miejscowo przypominały błotną ślizgawkę, było wesoło!:) Zrobiłem też dwa przystanki na rozciąganie, zawsze to lepiej w parku niż przed blokiem;):).
Wtorek w sensie, że dzisiaj:
Cholerna Góra w połowicznym wymiarze (jeśli brać pod uwagę liczbę podbiegów). W tym dobieg i powrót na sródstopiu (łącznie ze 3km). Bolą mnie trochę łydki, ale nie aż tak jak myślałem, że będą. Pewnie jutro będę miał zakwasy, super!:). W czwartek znowu te skipy śmieszne!:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora a.Klimczak (2012-01-12,17:41): musimy kiedyś iść razem na trening bo widzę, że biegasz naprawdę szybkim tempem i może to być dla mnie wyzwanie, dotrzymać Ci kroku.
|