2012-01-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dziwnów (czytano: 241 razy)

Czasem sobie myślę, że nic już mnie podczas treningów nie zdziwi. Facet pijany na schodach pod blokiem, dziewczyny palące trawkę w parku, leżące portfele w krzakach, kradzież półlitrowej wody o wartości kilkudziesięciu groszy, kordon policji na drodze w hełmach i z tarczami. Ba! Nawet widziałem paru psiarzy, którzy swoje kuposraje trzymali na smyczy!
Dzisiaj jednak się zdziwiłem i to w dodatku trzy razy!
1) Przebiegłem koło stadionu, na ulicy Kruczej jechały samochody, przerwałem bieg i wykonywałem tradycyjne podskoki, aż tu nagle.... auto się zatrzymało i mnie przepuściło! Toż to rzadkość nawet na przejściu dla pieszych! A tam przecież nie ma pasów... Na znak głębokiego pozytywnego zdziwienia i olbrzymiego zachwytu pokazałem kierującemu/kierującej wyciągnięty palec... kciuk oczywiście do góry!
2) Drugie "zdziwienie" był już z tych negatywnych. Wedle mojego osobistego i autorskiego planu treningowego, w każdy czwartek oprócz biegania będę robił trochę skipów, wykroków i takich tam. Dzisiaj wypadł pierwszy taki trening, zacząłem delikatnie od jednej prostej skipów a c i wykroków... Morał z tej bajki jest taki, że trzeba skrócić prostą... Nogami ledwo powłóczyłem, do domu dobiegłem żółwikiem, a pokonanie schodów kładki nad Hallera okazały się nie lada wyzwaniem. A miało być rozgrzewkowo i spokojnie:):). Naprawdę się zdziwiłem, że moje nogi są aż tak słabe:). Widzę duże pole do poprawy!
3) Zdziwienie z gatunku "neutralne". Często mijam biegaczy w parku, wśród nich znajome twarze. Czasem kogoś doganiam, czasem ktoś wyprzedza mnie (ale to rzadko!:)). Po owych skipach wyprzedziła mnie dziewczyna w butach do kolan, to chyba jakiś nowy model "biegówek kompresyjnych", legginsy również chyba jakieś topowe, podobnych ze wzorkiem jeszcze nigdy nie widziałem u innych biegaczy! Jak na elegantkę przystało zamiast spodenek miała spódniczkę. Dziwna była też jej bluza, puchowa i jakaś taka, hmm "ogromna" i luźna. Biegła spokojnym krokiem, wysoko unosząc stopy i po dziewczęcemu machając rękami. Byłem naprawdę zdziwiony, niewiasta mnie wyprzedziła, w środku "zimy" w odludnym parku, rzadki ptak. Wiem, ze byłem świeżo po skipach, ale biegła jakoś wyjątkowo szybko jak na zwykłe rozbieganie, zatrzymała się jednak na ulicy... Ha! Pewnie robiła interwały:)
We wtorek wieczorny trening na Cholernej Górze, pięknie oświetlona przez zachód słońca Ślęża, nawet nadajnik było widać:). Z większych atrakcji parę piesków i świecące się samoloty, jeden krążący nad Wrocławiem, a drugi lądujący.
Już nabiłem 37,2km w tym roku!:) W sobotę "kilometrówki" o długości 930 metrów:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |