2012-01-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 1 stycznia (czytano: 184 razy)

Kiedy wyruszałem na pierwszy noworoczny trening, jeszcze nie zd±żyły przebrzmieć echa fajerwerków, jeszcze w powietrzu unosiły się opary rosyjskiego "szampana" i polskiego "piwa",
.
Krajobraz istnie pozabawowy: dywan butelek, zawiany go¶ć w obłoconej kurtce, kieruj±cy swe kroki ku bezpiecznej przystani, puste zdobione pudełka po sztucznych ogniach, mocno wczorajsze grupy młodzieży. Sylwester 2011, czyli zabawa po Polsku: zalać się tanim winem (ot tym razem białym i musuj±cym), narobić hałasu, nie sprz±taj±c po sobie i tak sponiewieranym wracać do domu. Bombowa zabawa być musiała!:)
Braci biegowej naliczyłem ponad dziesięć sztuk. Brawo:). Pierwszy trening po tygodniu, spokojnie (5:07/km) i płasko, 10,6km. Ciepło, biegłem bez rajtuz, ale w bluzie. Od wtorku realizacja P L A N U! Zrobię 300% normy!:):)
P. S. Słysz±c przez parę godzin huk petard, chyba pierwszy raz stan±łbym po stronie .... psiarzy:):). Zdecydowane NIE: dla bezmy¶lnego robienia hałasu! Zwłaszcza po 22:)
P. S. 2 Dzisiaj na jednym z portali społeczno¶ciowych dostałem wiadomo¶ć od dawno niewidzianego kumpla. "Parę rad" na temat biegania. No cóż wysłałem tradycyjny zestaw linków, okraszonymi słowami otuchy! A pamiętam czasy, kiedy Gugi chodził szybciej na rękach niż ja byłem w stanie biec;):):)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |