Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [40]  PRZYJAC. [58]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jaszczurek
Pamiętnik internetowy
(Biegowe) Szelmostwa niegrzecznego chłopczyka

Janusz Łopusiewicz
Urodzony: 1984-04-02
Miejsce zamieszkania: Wrocław
141 / 210


2011-12-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Strzelce Opolskie (czytano: 221 razy)



Rok temu pojechałem na swój pierwszy "wyjazdowy" bieg do Strzelec Opolskich. Byłem pod wielkim wrażeniem atmosfery i sprawnej organizacji. Zanotowałem w pamięci "Strzelce 2011-jechać". Tak się złożyło, że w tym roku ta impreza kończyła mój sezon startowy.
Pogoda świetna, parę stopni, czarny asfalt. Jakże inaczej niż rok wcześniej:). Zastanawiałem się czy nie pobiec na krótko... Tym razem odpuściłem, w sumie na życiówce mi nie zależało (zwłaszcza że miałem świadomość, że to 15km może być mocno umowne:)). W dodatku w paru moich ostatnich startach strasznie się męczyłem, dlatego też postanowiłem biec w tempie szybszego treningu. Spikerka przedstartowa świetna, pierwszy raz słyszałem, żeby ktoś tłumaczył biegaczom: szybcy z przodu, średni w środku, wolni na końcu. Przecież to takie oczywiste...:):)
Start! Zaczynam spokojnie. Bez nerwowego wyprzedzania - pełen luz. W pewnym momencie strumienie biegaczy się przecinały! Ktoś chyba źle poprowadził... Na drugim kółku było już okej, jak dla mnie to akurat dodatkowa atrakcja, zawsze się coś działo:)). Całe pierwsze kółko przegadałem. Drugie również spokojnie, pod koniec zdjąłem słuchawki, żeby słyszeć ewentualne "LEWA/PRAWA WOLNA!". Okrzyku nie słyszałem, aczkolwiek dwie osoby mnie zdublowały. Na trzecim przyśpieszyłem, wyprzedziłem na ostatniej pętli czterdzieści dwie osoby (lubię wyniki z podanymi miejscami na międzyczasach), na finiszu mam kupę sił na sprint. Medal, pełna radość, zmęczenie niewielkie (zawsze po dychach ładne parę minut dochodzę do siebie;)). Zająłem nawet całkiem przyzwoite miejsce 220 w stawce 664 biegaczy i biegaczek. Pakiet pometowy (tym razem bez kubka, w dodatku bez rozsądnego napoju był tylko biedronkowy redfuj, butelka wody w torbie to jednak obowiązkowy obowiązek) Prysznic. Grochówka (pyszna!). Zakończenie. Wszystko zorganizowane naprawdę świetnie. A najważniejsze, że za całkowitą darmochę:).
Na forum wywiązała się ciekawa dyskusja na temat ścinania zakrętów, na trasie w Strzelcach naprawdę jest co ścinać... Biegłem treningowo, to nie ścinałem. Spowodowało to jedną walkę na łokcie, gość chciał skręcać w chodnik (ja biegłem pomiędzy), a ja chciałem jeszcze dobiec do zakrętu. na szczęście łokcie wciąż mam twarde:):):). Nie będę hipokrytą i przyznam się, że na bardzo wielu biegach ścinałem tak jak większość... Chyba pora z tym skończyć! Na szczęście wszystkie dotychczasowe życiówki mam "uczciwe":):)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Jars
05:55
karhumek
05:18
andreas07
04:54
Lektor443
02:00
Mr Engineer
00:41
KoMarek
23:11
Raffaello conti
23:06
michal.r
23:02
marz
22:43
andrzejgonciarz
22:41
bogaw
22:33
J0Ker
22:30
milu7
22:29
kolor70
22:23
radio_judasz
22:05
wiesław
22:05
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |