2011-06-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| No pewnie, dalej begam... (czytano: 644 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.paperback.com.pl

Przyznaję bez bicia. Plany miałem spore - te dotycz±ce startów, ale hmmm.... jak tu przed samym sob±.. no ten, tego... Ostatnio ciężko mi się zebrać, aby pobiegać. Co, niestety,
również przekłada się na pisanie na blogu. Tato i żona złapali bakcyla.
Biegaj± coraz dłuższe trasy. Ja natomiast biegam cały czas 10-tkę po górkach w Niedzielę. Stała trasa na Gromnik. Staram się doł±czac 6- tkę w ¶rodku tygodnia.
Ale czy też Was tak tn± borostwory??? Ostatnio jak jeden mi się dossał do uda, to piekło mnie przez cały dzień. Wbił się jakimi¶ siekaczami (je¶li siekacze maj± owe borostwory lataj±ce). W mojej bujnej wyobraĽni to był co najmniej wampir Gacek. Bydle dziabnęło i odleciało. Nie wspominam o jakim¶ zabł±kanym szerszeniu, który ostatnio postanowił dotrzymać mi towarzystwa. Ale ja akurat mało towarzyski jestem ostatnio... Cóż, szerszeń dodał mi skrzydeł bardziej niż pewien napój...
Poza tym staram się biegać wieczorami,
dodatkowo ani nie za zimno, ani nie za gor±co. Tylko co zrobić z tymi
piekielnymi muszkami. Ciężko oddychać. Pod koniec biegu wygl±dam
niczym motocyklista... Tylko wycieraczek brakuje... BIEGACZU! TY MORDERCO MAŁYCH BIEDNYCH MUSZEK!
A czasu mam mniej z różnych powodów, to żeby nawi±zać do poczatku wypowiedzi... Też tych miłych - w księgarniach pojawiła się moja nowa ksi±żka - Pietia i Witia - Co złego to nie my! :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |