2011-04-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| MARATON TO NAGRODA (czytano: 585 razy)

X Cracowia Maraton 17 kwietnia 2011
Mój czwarty maraton. Jakże inny niż te, poprzednie.
Kondycyjnie, technicznie i sportowo byłam dobrze przygotowana. A jednak się wahałam.
Dwa tygodnie przed maratonem sprawdziłam zapiski z treningów. Wyszło dobre przygotowanie. Prawie ksi±żkowe. Dlaczego miałabym znów nie pobiec? Bardzo chciałam. Naprawdę.
Zdawałam sobie sprawę z tego, że aby przebiec maraton nie wystarcz± mię¶nie i strategia biegu. Maraton biega się głow±. A ja wła¶nie w głowie nic nie miałam.
O tym, że wystartuję zdecydowałam prawie w ostatniej chwili. Decyzję podjęłam w sobotę, dzień przed maratonem. Zdecydowałam, gdy jad±c odebrać pakiet startowy zobaczyłam na ul. Zwierzynieckiej dwa u¶miechy nios±ce niebieskie reklamówki. Od razu poznałam, że te granatowe, plastikowe torby to prowiant maratończyka. Kto inny mógłby je nie¶ć i tak się cał± twarz± u¶miechać? I ja też wiedziałam: wystartuję, nie poddam się przed startem!
Ukończyłam również i ten maraton. I to w dobrym czasie. Bez pomocy grupy, z któr± biegłam, pewnie nie dałabym rady. Słowa nie wyraż±, jak jestem wdzięczna za „pchanie” w stronę mety.
Dla mnie ten maraton to prawdziwa nagroda. Zapłata za trud, który poniosłam, za pokonane zniechęcenie. Wygrana nad słabym ciałem i duchem. Wynagrodzenie za starania.
Nie był to łatwy bieg. Ciężko biegać maraton gdy z życia rado¶ć zniknęła. Nie chodzi tylko o same zawody. To nie one s± najtrudniejsze, lecz przygotowania. Kilka miesięcy treningów. To tu się rozegrały moje zmagania. Biegałam kiedy mogłam i wtedy gdy moje ciało i umysł na to pozwalały. Dla mnie był to czas ciężkiej walki. Bo zbyt niewiele chęci w sobie miałam. Bo niestety niektóre bitwy przegrałam.
Niektórych treningów nie było...
Wielu kilometrów przebiec nie zdołałam...
Zdarzały się poranki, że powieki były zbyt ciężkie, bym je zdołała podnie¶ć. Nie miałam siły nie tylko na bieganie...
Niekiedy ubierałam dres, buty i... siadałam na progu. Nawet za drzwi nie wyszłam...
Przychodziły jednak kolejne dni. Inne, odmienne. To, co wczoraj było niemożliwe, dzi¶ było tylko trudne. Udało mi się zrobić pierwsze kroki, kolejne...
Czasem zapominałam się w biegu. Pokonywałam kolejne kilometry i zapędzałam się w coraz dalsze okolice. Znów było lekko i łatwo... Gdzie¶ tam, w przyszło¶ci czekała nagroda: start w maratonie.
Dlaczego o tym piszę? Może to zbyt osobiste? Może nie powinnam? My¶lę, że przyjaciele mnie zrozumiej±. A inni? No, cóż. Każdy ma swe własne smutki. Ja się swoich nie spodziewałam, ale zdarzyły się. Wyboru nie miałam. Wielu stanie kiedy¶ przed rzuconym przez życie wyzwaniem. Może wtedy im te my¶li pomog±? Ja mam szczę¶cie. Wiele osób mnie wsparło. I choć może ten maraton to niewiele, to włożę go pomiędzy karty mego życia. Tak± mał± rado¶ć, że znów co¶ mi się udało.
Teresa nr startowy 2281 www.mysljakzyjesz.pl
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |