2011-03-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Półmaraton ¦lężański (czytano: 504 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: www.paperback.com.pl

Ach, cóż to był za półmaraton:) Piękna trasa! Bieg nie należał do łatwych... ale jakie wspomnienia!
Przygotowywałem się do startu zmieniaj±c specyfikę treningu. Kontuzja przeszkodziła mi w planach i w ostatnich tygodniach przed godzin± "0" musiałem spu¶cić z tonu...
Ale wszystko po kolei.
Ustawiłem się ze znajomymi z daleka od linii startu. Nie chciałem przeceniać swoich sił ze względu na kolano, które dopiero dochodziło do siebie. Znajomi tratowali bieg treningowo przed maratonem Paryskim. (Szczę¶ciarze!). tez bym chciał!
Pamiętam rozmowy biegaczy przed biegiem, niemal każdy tłumaczy się zawczasu, że ten dzień nie należy do nego, kontuzje, brak czasu na przygotowania... Do tej pory ¶miałem się z tego, a tu zanim zd±żyłem ugryĽć się w język juz paplałem, że mam problemy z kolanem i z biegiem to raczej rewelacji nie będzie. Zrobiłem to chyba tak przekonywauj±co, że aż jaki¶ chłopak z boku przej±ł się moj± "tragiczn± sytuacj±" :) i zauważył, że musze kupić sobie stabilizator na kolano, bo to łękotka pewnie daje mi się we znaki i stabilzator na takie przypadłosci pomaga. On sam, jako że porblem nie jest mu obcy, ma dwa takie stabilizatory...
Cóż, troche mi się głupi zrobiło, że taki mazgaj jestem i zapytałem czy koledze dwa stabilizatory na pewno potrzebne i czy nie pożyczy jednego ;)
Nie pożyczył ;)
Na stracie pojawiło się bardzo wielu zawodników... Minęło trochę czasu zanim przekroczyłem linię rozpoczynaj±c± bieg. Pocz±tek bardzo ostrożny, bałem się wci±ż o to kolano, ale już się tymi obawami z innymi nie dzieliłem... Biegłem za to ze znajomymi. Po 2 kilometrach poczułem się pewniej. Przyspieszyłem. 10 pierwszych kilometrów pod górkę. FAJNIE! A potem długi zbieg. Na nim postanowiłem narobić straty pierwszych, ostrożnych kilometrów. Mijałem coraz wieksz± liczbę zawodników, jednak przy zbieganiu nacisk na kolano jest bardzo duży... I tu owo kolano dostało mocno w... rzepkę? Kilka kilometrów przed met± pojawił się deszcz i zimny wiatr. Robiło się coraz ciężej. Na metę wbiegłem w połowie stawki z czasem nie tak tragicznym, jak by się mogło wydawać. Od pierwszego punktu pomiarowego do mety wymin±łem równo 100 zawodników. To chyba dzięki temu, że czułem się coraz pewniej na trasie. Poczatek moze był nawet trochę zbyt ostrożny, ale cóż ;) Bieg ukończony i miło będę go wspominał. Polecam Półmaraton ¦lężański!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |