2010-03-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| VI Maniacka Dziesiątka (czytano: 420 razy)

Zawsze kiedy trenuje Maniacka jest dla mnie bardzo ważnym startem, przede wszystkim dlatego, że odbywa się na dość szybkiej trasie i w okresie kiedy powinna pojawiać się forma... Dlatego zawszę walczę o jak najlepszy wynik.
Ale od początku... Tydzień przed startem nie był taki jak sobie wymarzyłem, po nieudanym starcie na Rusałce postanowiłem zluzować z treningami, uznając że zmęczenie było jednym z powodów niepowodzenia.
Sytuacja trochę skomplikowała się po poniedziałkowej hali - gdzie trener Wegwerth dał nam nieźle w kość, tak że do piątku trzymały się mnie zakwasy... Dlatego zluzowałem zupełnie (tydzień zamknąłem z 65-cioma kilometrami na liczniku).
W sobotę na szczęście czułem się już w miarę dobrze, ale za to warunki były słabe (zimno, bo tylko 3*C i wiatr...) - dlatego moim celem było tylko złamanie 36". Z założenia miałem pobiec pierwszą połowę po 03:35, a później na maksa...
Jednak jak to zwykle bywa w takich przypadkach założenia wzięły w łeb już po pierwszym kilometrze (03:18), drugi spokojniej: 03:28, dalej równo po 03:30 i na półmetku czas: 17:18 - wtedy pierwszy raz pomyślałem, że mam szanse złamać 35" bo czułem się nadal bardzo dobrze, a na podbiegach uciekałem rywalom na kilkanaście metrów... Kolejne kilometry to: 03:30, 03:37, 03:33 - wtedy wiedziałem, że czas na ostateczny atak... I albo się uda albo nie... Wydawało mi się że przegrywam z czasem, że już nie przyśpieszam, mimo to na 9-tym kilometrze złapałem międzyczas: 03:18 i zauważyłem, przed sobą kilka osób z którymi chciałem wygrać... W tym momencie skończyły się kalkulacje, a zaczęła ostateczna walka... Do końca na maksa... Ostatni kilometr: 03:09 - cały dystans: 34:24 - życiówka poprawiona o 01:37... Warto więc było trenować...
Co wpłynęło na uzyskanie tego wyniku? Czynników było z pewnością wiele. Po pierwsze (i najważniejsze) w końcu regularny trening, dużo rozciągania i ogólnorozwojówki. Po drugie: regeneracja, czyli: sen, masaż, sauna. Po trzecie: suplementacja, której poświęciłem większą uwagę niż zwykle. W skrócie to moje bieganie było zdecydowanie bardziej uporządkowane niż kiedyś...
Zobaczymy co dalej... Walka trwa!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora golon (2010-03-15,16:23): gratki wyniku ! :) Lechu (2010-03-15,18:40): gratulacje - 1:0 dla Ciebie :] suchy (2010-03-16,09:39): Gratulacje!!!
|