2010-03-06
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieg Rusałka Zimą... (czytano: 338 razy)

Po kolejnym dość mocnym tygodniu treningów przyszedł czas na sprawdzenie formy podczas startu... Decyzję, że pobiegnę nad Rusałką podjąłem dopiero wczoraj, więc generalnie nie przejmowałem się tym zbytnio, co nie oznacza że nie chciałem dobrze pobiec.
Bieg był dopiero o 14, a do tego nie było wiadomo do której czynne jest biuro zawodów (organizator TKKF - i wszystko jasne). Przyjechaliśmy więc ok. 12:30. Start dodatkowo opóźnił się o... 40 minut! Dlatego wymarzłem konkretnie i nie czułem się najlepiej - albo po prostu chcę wierzyć, że tak było...
Od początku wiedziałem, że czołówka jest bardzo mocna (za tydzień mistrzostwa Polski w przełajach, więc to idealny moment na sprawdzenie się). Nie ma więc co szaleć, zająłem swoje miejsce w szeregu i spokojnie biegłem z nadzieją, że przyśpieszę później... Z każdą chwilą było jednak coraz gorzej... Nie czułem się niby źle, ale nogi nie chciały biec, tętno coraz bardziej spadało, czułem że zwalniam ale nadal nie mogłem przyśpieszyć i sytuacja utrzymała się do samego końca... Czas 29:39 co daje 03:42min/km. Na dodatek na mecie nie czułem się nawet za bardzo zmęczony. Zdołowałem się trochę... Muszę przemyśleć trening, wyciągnąć wnioski i zobaczymy ile można zmienić w ciągu jednego tygodnia, bo już za tydzień Maniacka Dziesiątka.
Na chwilę obecną nie chce mi się myśleć o bieganiu, szukam więc odskoczni w pizzy, browarze i muzyce :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jagódka (2010-03-06,18:06): hm....przemknąłeś jak strzała, więc moim zdaniem spoko:))) pizza i browarek jak najbardziej zasłużone:) Rufi (2010-03-08,08:40): Ja tez tak nieraz mam i tez mnie to wkurza. Teraz nie czas raczej jeszcze na swiezosc. Cierpliwosci ( ktorej mi tez brakuje ). Ja tez polece na Maniackiej i nie spodziewam sie rewelacji - to raczej będzie w formie "przecierki". Do zobaczyska!
|