2010-01-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Podsumowanie roku 2009... (czytano: 304 razy)

Przeczytałem właśnie dwa podsumowania roku: Suchego i Giży - oba wzbogacone obszernymi danymi na temat treningu... Dało mi to trochę motywacji do prowadzenia regularnie dzienniczka treningowego...
Dało mi też powód do myślenia i sporo motywacji... Bo co ja mogę napisać o swoim bieganiu w 2009 roku? Tyle, że stało na żenująco niskim poziomie - w pierwszej połowie roku startowałem głównie dla zabawy, prawie nie trenując i robiłem wyniki podobne do tych z przed 4-5 lat - kiedy zaczynałem biegać... Od wakacji, trochę zebrałem się do kupy i zacząłem więcej biegać, ale zdecydowanie jeszcze nie trenować - robiłem średnio 60-70km tygodniowo... i z takiego przebiegu rzuciłem się na maraton - który przyćmił pozostałe moje jesienne starty...
10 Poznań Maraton długo pozostanie w mojej pamięci... jako moja największa biegowa porażka, plan o którym wiedzieli wszyscy moi znajomi był ambitny i dla racjonalnie myślących niemożliwy... 3 godziny. Czy ja w to wierzyłem..? Tak mówiłem, ale gdzieś podświadomie czułem, że to jest nierealne... Pobiegłem pierwszą połowę zgodnie z planem w 01:30, aby od 24 kilometra walczyć o przetrwanie... gdybym nie spotkał na trasie Zulusa - skończyłbym zupełnie bez honoru i zszedłbym z trasy... A tak zakończyłem swój debiut w maratonie z żenującym jak na moje ambicje wynikiem: 03:49 i świadomością, że nie pobiegnę na tym dystansie przynajmniej w ciągu najbliższych dwóch lat - bo po prostu do tego nie dorosłem.
Na zakończenie pozostaje mi żywić nadzieję, że 2010 - będzie dla mnie zdecydowanie lepszy i pozwoli mi pokazać na co naprawdę mnie stać...
Początek już w tą niedziele na biegu WOŚP w Mogilnie...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Henryk W. (2010-01-02,06:10): Dobrze, że optymistycznie zakończyłeś ten wpis, bo taki smutek z niego bił. Głowa do góry Piotrze. Gulunek (2010-01-02,08:45): Polecam ;-)) Pomaga ;-P michu77 (2010-01-02,19:28): Powodzenia w 2010! A może jednak warto ponownie zmierzyć się z maratonem, no może z mniej ambitnym planem? szmajchel (2010-01-03,01:47): Plan minimum na kolejny maraton: 02:45 - a kiedy? To się okaże :)
|