Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [18]  PRZYJAC. [154]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Mirza
Pamiętnik internetowy
Dziennik niemocy

Mariusz Kurzajczyk
Urodzony: 1965-05-06
Miejsce zamieszkania: Kalisz
54 / 73


2007-05-26

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Telimena w opałach, czyli czarne strony rozciągania (czytano: 484 razy)



Wczorajszy wieczorny trening kolejny raz uzmysłowił mi, dlaczego nie lubię rozciągania, czyli sprawności, czyli gibkości. Wcale nie z braku czasu, ogólnej niechęci, czy też skrzypiących stawów i kości. Wrogiem numer 1 sprawności są... owady, a przede wszystkim komary i mrówki.
Wymarzonym z różnych powodów miejscem do rozciągania są rejony leśnego boiska z tyłu kaliskiego cmentarza komunalnego. Okolica cicha, idealnie położona na trasach biegowych m.in. w pobliżu trzech, a nawet czterech podbiegów o różnym stopniu trudności i długości. Niestety, blisko rzeki, więc wręcz roi się od komarów. Wampirzece te żyją sobie jeśli nie w rzece, to w okolicznych bagnach, z których Kalisz słynie (kał to w języku staropolskim teren podmokły).
Wczoraj w ciągu minuty, może dwóch zabiłem ponad 20 komarzyc. Przez chwilę miałem spokój, ale przylot następnego stada trwale zniechęcił mnie do rozciągania i zwyczajnie dałem tyły.
Kiedyś, blisko tego miejsca miałem podobne problemy w trakcie sprawności z... mrówkami. Zupełnie jak Telimena, którą z opresji musiał ratowac Tadeusz. Nie zauważyłem, kiedy mnie oblazły, a jak poczułe ugryzienia, było za późno. Ślady ugryzień na rękach miałem przez kilka tygodni.
Zdycydowanie stacjonarny trening nie dla mnie. Za ciepłą i za słodką mam krew. :)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
gpnowak
18:46
chris_cros
18:15
monsun.com.pl
18:05
ab
18:01
BOP55
17:50
Lucas
17:31
VaderSWDN
17:19
bolo_biega
17:12
wadas
17:04
Henryk W.
16:55
stawarzp
16:46
malkon99
16:15
kostekmar
16:11
filips1
16:08
Rychu67
16:04
mieszek12a
15:48
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |