Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [86]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Marfackib
Pamiętnik internetowy
W chwili w której umiera w nas dziecko, zaczyna się starość.

Marek Bota
Urodzony: 1963-03-20
Miejsce zamieszkania: Leszno
60 / 105


2009-06-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
IV LMR (czytano: 301 razy)

 

Szosowe szaleństwo

Tym razem postanawiam spróbować swoich sił w maratonie szosowym, tym bardziej, że jest to maraton organizowany w Lesznie przez moich kolegów szosowców i który to maraton jest zaliczany do cyklu Pucharu Polski w Maratonach Szosowych. Wybieram dystans 160 km. Maraton rozgrywany jest przy otwartym ruchu ulicznym, zawodnicy puszczani po 6 osób co minutę, ja startuję o 8.08. Na starcie staję z Arkiem, Szymonem, Grzegorzem i Dominikiem, niestety Zygmunt zrezygnował że startu. Minutę po nas startuje bardzo mocna szóstka z TGV Team, Arek proponuje aby w momencie gdy nas będą wyprzedzać usiąść im na koło i jechać z nimi tak długo jak się da. Osobiście jestem temu przeciwny gdyż wiem, że i tak nie damy rady z nimi jechać a na pierwszym podjeździe cała nasza piątka się rozsypie. Pogoda paskudna, w każdej chwili może lunąć deszcz, żadnej nadziei, że się przejaśni, jazda 5 godzin w deszczu na szosie nie napawa optymizmem. Ruszamy, na razie nie pada, zaczyna prowadzić Grzegorz ciągnie tempem 36-38 km/h. Około 7 kilometra dogania nas grypa z TGV, tempo zadawane przez Grzegorza jest wystarczające mocne jak na nas, nikt już nie myśli pognać za nimi.
Na 7 kilometrze wyprzedziło nas 6 kolarzy i jak się później okazało byli to jedyni zawodnicy którym się ta sztuka udała. Cały czas jedziemy tempem od 30- 38 km/h w zależności od prowadzącej osoby, co chwila mijając jakieś grupki zawodników, od czasu do czasu ktoś się z nami zabiera., ktoś odpada, Osobiście gdy prowadzę grupkę staram się utrzymywać tempo w okolicy 35-36 km/h. Na 70 kilometrze zaczyna padać, na pół kilometrowym podjeździe odpada Arek, bardzo mi go szkoda, na szosie w grupie siła i pojedynczy zawodnik nie ma szans na szybką jazdę. Jazda w deszczu zaczyna robić się bardzo niebezpieczna, okulary zachlapane, widoczność słaba, pada z góry, pada z dołu, spod kół leci w twarz woda z odrobinami piasku, okulary parują od środka, adrenalina niesamowita, endorfin pewnie jeszcze więcej. Smaczku dodają wymijające i wyprzedzające nas samochody, przeważnie zajmujemy pół szosy, puszczamy brzydkie epitety do kierowców samochodów, kierowcy pewnie (raczej na pewno) przeklinają nas. Na setnym kilometrze Grzegorz łapie gumę, następny z grupy odpada. Jestem bardzo ciekaw kiedy dogonię kolegów z mojej grupy 64-sto. Wystartowali 9 minut przede mną czyli na starcie mieli jakieś 5 km przewagi, jednak jestem pewien, że ich dogonimy. W okolicach 120 km dostrzegam sporą grupkę zawodników i kilka pomarańczowych koszulek moich klubowych kolegów. Rozpędzamy się do 40 km/h i błyskawicznie ich mijamy. Na metę przyjechałem po 4:44:25 uzyskując przeciętna szybkość 34.2 km/h z czego jestem niesamowicie zadowolony. Zająłem 32 miejsce open na dystansie 162 km, gdzie startowało 191 osób. Razem w maratonie wystartowało 591 osób.
Klubowo wypadliśmy wybornie, Sycek wygrywa na dystansie 230 km, Agata wygrywa wśród kobiet na dystansie 160 km, a Piotrek na dystansie 86 km zajmuje 13 miejsce jadąc na rowerze MTB i uzyskuje średnia prędkość 37 km/h, szacuneczek. Po zawodach utwierdzam się w przekonaniu : KOLARSTWO JEST PIĘKNE :-))))


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


AgaR. (2009-06-02,14:03): A najpiękniejsze jest, gdy ktoś kocha to co robi, właśnie tak jak Ty Marku :)) Zapraszam na Skandię w weekend - trójmiejskie górki dają popalić, oj dają...
Marfackib (2009-06-02,14:10): Dzięki za zaproszenie :-))) niestety w tym czasie jadę na MTB do Piechowic, nie ma jak to prawdziwe góry :-)))
TREBI (2009-06-02,15:50): Gratki Marek. Powiedz mi. O ile wzrasta prędkośc jadąc szosówką w porównaniu do tej samej trasy pokonywanej rowerem MTB. Da się to jakoś przełożyć na procenty? Ja w niedzielę pokonałem najdłuższy dystans na swoim SCOTTciku. Zaliczyłem 95 km po mocno pagórkowatej ale asfaltowej trasie. Średnia mi wyszła 19,8 na KM. Jak są górki to na rowerku faktycznie można się nieżle zmachać. Co raz bardziej się mi to podoba. Pozdrówki:)
Basieczka (2009-06-02,20:51): Podziwiam!!!!







 Ostatnio zalogowani
Henryk W.
06:42
Admin
06:29
BonifacyPsikuta
03:00
marwil
03:00
maratonczyk
01:28
Piotr100
01:05
yaros
00:24
przemcio33
23:59
AntonAusTirol
23:35
RobertG10
23:19
kris1020
23:14
Wojciech
22:19
romelos
21:12
42.195
20:46
Bartuś
20:41
kostekmar
20:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |