2009-03-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| PIĄTEK 13-TEGO (czytano: 312 razy)

Nigdy nie wierzyłam w zabobony czy przepowiednie. Nie zwracałam uwagi, że czarny kot przebiegł mi drogę czy, że zbiłam lustro i będę miała siedem lat nieszczęścia…gdyby brała to do siebie to już dożywotnio byłabym nieszczęśliwa. Od dziś zastanawiam się nad piątkiem 13-tego i jego związkiem bądź brakiem związku z moją białaczką. 13-tego (choć to nie był piątek) zaczęłam brać pierwszą chemię, 13-tego w piątek następnego miesiąca wypisali mnie ze szpitala i dziś 13-tego w piątek trafiłam do szpitala na kolejną chemioterapię, choć na weekend wyszłam na przepustkę i aktualnie stacjonuję w swoim domowym łóżeczku. Nie wiem czy ta 13-nastka ma jakieś znaczenie w moim życiu, czy to zbieg okoliczności i wydarzeń, na które nie mam wpływu. Wiem, że ta 13-nastka jest dla mnie szczęśliwa i dobrze mi się kojarzy, gdyż owego dnia dali mi chemię, która mnie leczy, owego dnia wyszłam po miesiącu i 3 dniach ze szpitala oraz dziś dali mi przepustkę do domu, szansę na spędzenie ostatniego cudownego weekendu przed powrotem na leczenie. Za bardzo szaleć jeszcze nie mogę, ale jutro wybieram się z moim psiakiem za miasto, nad otwarte morze. To takie moje miejsce na Ziemi. Nie istnieje tam czas, nie istnieją tam problemy…liczy się tylko chwila i cudowne wspomnienia związane z tym miejscem. Ciałem będę w moim miejscu na Ziemi, lecz moje myśli będą w Poznaniu na Maniackiej Dziesiątce. Duchowo Wam będę kibicowała i mocno trzymała kciuki. Znam ten bieg tylko z opowiadań i już mi się podoba. Marzy mi się pobiec go kiedyś razem z Wami…może już za rok. Życzę powodzenia, słońca i wiatru w plecy.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora mamusiajakubaijasia (2009-03-14,10:56): Kasiu...sama dobrze wiesz, że ta cykliczność trzynastki wynika z cykliczności leczenia Twojej niezapraszanej przyjaciółki. A wiadomo, jak to z nieproszonymi gośmi była, trudno się ich pozbyć, bo oni uparcie nie przyjmują do wiadomości, że nie są mile widziani. Ale...w końcu pojmują i dają spokój. Tak samo będzie i z Tobą i Twoim gościem. Któregoś trzynastego usłyszysz, że poszedł...przecież nie może być inaczej - prawda? kluseczka (2009-03-14,16:15): wczorajszy 13 był pechowy dla mnie, ja przejęłam tego pecha, więc dla ciebie juz nie starczyło;), mojego psa puknął samochód...na szczęście nie ma nic złamanego, tylko obtłuczona lewa stopę i baaaardzo spuchnietą, będzie żył, ale smutny jest, bo go boli:/ Aurora (2009-03-14,18:59): Masz rację Gabrysiu, któregoś 13-nastego zniknie...mój raczek już wie, że jest nieproszonym gościem ale na wszelki wypadek dzień w dzień go o tym uświadamiam:-) Aurora (2009-03-14,19:01): Olga podrap Go za uszkiem ode mnie...będzie dobrze i jeszcze pobiegacie razem:-) (2009-03-14,20:53): Kasiu piątek 13 to data jak każda inna,należy tylko powiedzieć sobie na dzień dobry kilka miłych słów. W przyszłej Maniackiej wystartujesz razem z nami.:))) Hepatica (2009-03-14,23:00): Kasiu, zgadzam sie z Darkiem, 13 piątek, to taka sama data jak wszystkie inne:). Raz spotyka nas szczęście, drugi raz musimy sie zmierzyć z jakimiś przeciwnościami losu. Tak samo zresztą jak każdego dnia z rana nie wiemy czy będzie on dla nas szczęśliwy, czy nie. Ot życie:))). A Maniacka Dziesiątka odbyła się zgodnie z planem:). I wiem, że wiele osób startujących pomyślało o Tobie:))). Bieg ukończyło ponad 1200 osób i może z tego powodu zabrakło ciepłego klimaciku, jaki był np. w Kępinie:))). W przyszłym roku, to ulegnie zmianie, bo w tym biegu wystartujesz TY!!!!!:) Aurora (2009-03-17,10:48): Wiesiu, aż się zawstydnisiowałam...jak Ty śledzisz miesiączkowanie u pingwinów i tą piękną aurore :-DDDD
|