2009-03-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dlaczego bloog? Dlaczego teraz? Dlaczego tu? (czytano: 362 razy)

W życiu człowieka są takie chwile, momenty, wydarzenia, które wywracają życie do góry nogami. Pod wpływem tego zmieniamy się My, zmienia się wszystko dookoła Nas. Dziś wiem, że to od Nas zależy czy te zmiany będą skutkować na Nasze dalsze życie pozytywnie czy negatywnie. Ale o tym kiedy indziej...
Jakiś czas temu moje życie zmieniło się diametralnie. Zmieniła się cała moja psychiczna sfera. Ciało trochę też. Zawsze myślałam, że to co mi się przytrafiło, nigdy nie będzie mnie dotyczyło…aż stało się. Dziś wiem, że tak właśnie musiało być i na swój specyficzny sposób to mnie uszczęśliwiło. Następstwa tego wydarzenia doprowadziły mnie właśnie tu…
Poznałam fantastycznego człowieka (Wiesiu, teraz o Tobie), prawdziwego przyjaciela, który cały czas był, jest i wiem że będzie ze mną. W dużej mierze dzięki Tobie moja głowa pracuje jak powinna, dzięki Tobie uśmiecham się…dzięki Tobie wiem że wygramy, dzięki Tobie nauczyłam się myśleć, że nie jestem chora lecz powracająca do zdrowia (wersja dla optymistów).
Pewnie sobie myślicie co ta dziewczyna robi na tym portalu…biegać nie biega tylko filozofuje… Faktycznie biegać jeszcze nie biegam, choć pierwszy pseudo trening z Wiesiem mam już zaliczony i nawet buty biegowe już mam – prezencik od siostry :-).
Na razie trenuje do swojego maratonu o życie. Moje treningi wyglądają zupełnie inaczej niż Wasze, ale to się zmieni. Będzie czas na trenowanie do prawdziwego maratonu, gdzie razem z Wami stanę na starcie i razem z Wami przekroczę metę, choć przed maratonem przytruchtam jakąś dyszkę i to pewnie nie jedną ;-).
Moja siostra razem z Wiesiem zaszczepili we mnie bakcyla biegowego, Agnieszka była współorganizatorką Leśnego Biegu dla mnie, na którym poznałam tylu biegających, fantastycznych ludzi…biegli dla mojego zdrowia, biegli bo wierzą we mnie, a ja ich nie zawiodę. A Wiesiu –mój Guru – wczoraj zaliczyliśmy pierwszy tyci tyci trening nad morzem, na klifach orłowskich …niemożliwe stało się możliwym…jeszcze na początku stycznia myślałam, że zostało mi kilka dni życia, co gorsza właśnie tak się czułam. Dziś wiem, dzięki Wiesiowi i temu że chciałam, że wszystko jest możliwe. Dziękuję Przyjacielu.
Moja biegowa przygoda się dopiero zaczyna, jeszcze wszystko przede mną. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła podzielić się z Wami moimi radościami i smutkami biegowymi, osiągnięciami i porażkami, doświadczeniem, a przede wszystkim że wystartuję razem z Wami.
Łatwo nie będzie, ale przecież nikt nie obiecywał że łatwo będzie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Grażyna W. (2009-03-08,23:30): Kasiu, Ty teraz bierzesz udział w najtrudniejszym biegu, nasze przy Twoim to mały pikuś. To, że wygrasz ten wyścig jest pewne, bo nie ma innej możliwości a potem ? ... potem to już mozesz sobie przegrywać w tych wszystkich naszych zwyczajnych biegach :) Buziaki :) Marysieńka (2009-03-09,08:55): Kasiu...Sama napisałaś...niemożliwe stało się możliwym.......i tak właśnie jest i tak będzie:))) Grażyna W. (2009-03-09,15:08): Dobrze, że są na świecie takie AGI i takie WIECHY :) Aurora (2009-03-09,23:26): Wiesiu, mam dobrego nauczyciela od mądrowania się...i nie tylko od mądrowania ;-) Aurora (2009-03-09,23:27): Grażynko, bardzo dobrze że są i wiem że będą :-)
|