2014-06-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| TRICOLORES (czytano: 1482 razy)

Dzień 29.06.2014 zapamiętam z dwóch powodów. Pierwszy jest banalny, bo mam wtedy imieniny, za to drugi wi±że się z nazw± flagi francuskiej i tejże reprezentacji piłkarskiej. Te trzy kolory dla potrzeb tego wpisu będ± oznaczać odpowiednio: niebieski - woda, biały - powietrze, czerwony - ziemia. Na pocz±tku opiszę żywioł niebieski. Tego dnia ten kolor nie sprzyjał mi tak, jakbym się tego spodziewał. Był zm±cony, jego barwa nie była zachęcaj±ca, a wzburzone fale uderzały mnie w twarz. Niska temperatura panuj±ca pod powierzchni± wzmagała jeszcze jego potęgę. Spędziłem w nim 18:13 i sporo musiałem się namęczyć, żeby pokonać dystans 750m plus to, ile mnie zniosło w trzciny (nawigacja!) Drugi żywioł to powietrze i to porównanie jest trafne, bo ¶nieżnobiałe s± chmury na niebie (no, chyba że s± szare jak w czasie burzy), a z ziemi± ł±czyły mnie tylko koła z wypełnionymi powietrzem gumami. A guma to przecież doskonały izolator. Można więc powiedzieć, że przez 42:38 unosiłem się w powietrzu. Ten czas miał być znacznie krótszy, ale mniejszy rozmiar kół 26", ukształtowanie terenu i wietrzna pogoda nie dawały mi szansy na sukces. Ostatni żywioł - czerwony, jak spalona słońcem gleba, okazał się najprzyjemniejszy. Jak tylko zszedłem na ziemię, poczułem wiatr we włosach, ale tych na łydkach, bo na głowie miałem zwilżon± wod± czapkę. Po drodze raz po raz mijałem tych, którzy z dwoma poprzednimi żywiołami s± lepiej ode mnie zaprzyjaĽnieni. Szkoda, że ta przyjemno¶ć miała 5km i trwała tylko 20:46! W sprincie, ten ostatni czerwony etap nie jest najtrudniejszy, bo jeszcze nie nakłada się zmęczenie, a dobrze wytrenowany organizm znosi ten wysiłek z godno¶ci±. Na potwierdzenie powiem, że 20 osób pokonało 5km w czasie poniżej 20 minut. Były też osoby, które już na drugim okr±żeniu szły do mety! Czyli na dystansach dłuższych jest więcej takich przypadków!? Zastanawiam się, czy może na rowerze nie dałem z siebie wszystkiego? Nie wiem jeszcze, bo nie mam do¶wiadczenia w tej dyscyplinie... Tak w skrócie wygl±dał mój debiutancki start w osławionym TRIATHLONIE. Co prawda, to był tylko dystans sprinterski, ale 26.07.2014 w Poznaniu (od ¦w. Anki zimne wieczory i ranki!) sprawdzę moje siły na dystansie dwukrotnie dłuższym. Po tym jednym starcie wiem, że to jest sport dla mnie, bo skupia w sobie wszystkie elementy, które uwielbiam. A prawdziw± wisienk± na torcie jest etap biegowy na rezerwach energetycznych, który wyzwala we mnie czwarty żywioł, ogień...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |