2026-02-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| STYCZEŃ - co za trudny miesiąc (czytano: 9 razy)

Dawno nie było tak ekstremalnie trudnego miesiąca podczas ostatnich dwóch dekad mojej aktywności. Bo wcześniej oczywiście jak najbardziej były takie ekstremalne warunki jak w tegorocznym pierwszym miesiącu roku. Oprócz niskich temperatur przyplątało sie przeziębienie. I to jedno i drugie wpływało niekorzystnie na realizację planów, które trzeba było częściowo skorygować. Jednak na szczęście to nie zburzyło wszystkiego co w tym miesiącu zamierzałem dokonać. Przykład. To co najbardziej mnie cieszy to udało się wykonać kawał dobrej roboty co do żwawego poruszania się na poziomie drugiego zakresu. Pomimo chorobowego tygodnia, który wyhamował aktywności do minimum pokonałem na tym drugim poziomie (parkruny plus start plus ostrzejsze przebieżki) w sumie 82 km (w porównaniu do 88 km rok temu. Kilometrażowo wyszło jako całość tak samo 175 km. Pływanie podobnie. Znacznie gorsza suma co do powtórzeń w uginaniu przedramion 2025 r. - 75 tysięcy - 2026 r. - 23 tysiące. Za to poprawa o niecałe tysiąc podciągnięć na drążku (i niezwykle fajne uczucie przyjemności z tego wzrostu chęci podciągania się co nie jest takie łatwe - w sumie w styczniu 2040 razy). Tak, że podsumowując, to nie był taki zły miesiąc. Tym bardziej, że opisany sprawdzian w Mszczonowie (25.1) wypadł całkiem obiecująco. w lutym planuję dwa kamienie milowe na początku 8.2 w Bobrownikach i pod koniec miesiąca w Wiązownej.
Zdjęcie z 31 stycznia - autorka Maja Strfańska. Zdjęcie zrobione podczas soborniego PARKRUN-a
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |