Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [100]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Aga Es
Pamiętnik internetowy
Limits? What limits?


Urodzony: 1983-03-05
Miejsce zamieszkania: Poznań
462 / 475


2013-07-04

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Biegam sobie (czytano: 439 razy)



Min±ł tydzień odk±d pozbyłam się kolejnego wirusa, który zaatakował moje ciało. Nie ma kataru, kichania, bólu gardła. Wróciły siły i energia, wrócił zapał i (jako taka) motywacja.

Czekałam jeszcze kilka dni i w końcu wyruszyłam na moje nadwarciańskie ¶cieżki biegowe. Lubię je, bo znajduję tam wszystko: płask± trasę od mostu do mostu, dwa podbiegi na końcach obu odcinków, trochę cienia i trochę słońca. Je¶li mam ochotę wydłużam pętlę i biegnę sobie za most, je¶li sił brak robię mał± pętelkę i wracam do domu. Tak więc, w niedzielę wyruszyłam. Byłam pełna obaw, czy radę dadz± płuca, czy będę miała siły. Założyłam pulsometr (czego często nie robię) aby kontrolować tętno i za bardzo nie wyrywać do przodu. Biegłam spokojnie, lekko, z rozwag±. Biegłam sobie i biegłam. I tak raptem zrobiło się 12km. Jak na pierwsze bieganie po intensywnym chorowaniu - super.

Kolejne trzy dni- przerwa od biegania. Duuuużo pracy, nauka do egzaminu. Totalne zmęczenie materiału. Dzień czwarty, na dworze upał straszny a ja postanawiam pobiegać. A co! Ponownie biegnę spokojnie, kontroluję oddech i samopoczucie. Wpadam w rytm, z którego przywołuje mnie alert zegarka - 9km. Dobry wynik jak na warunki pogodowe:)

Biegam sobie i to mnie cieszy:)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


snipster (2013-07-04,23:54): Koko dżambo i do przodu :) rado¶ć z biegania jest przednia ;)
paulo (2013-07-06,21:39): mnie też :)







 Ostatnio zalogowani
Mr Engineer
23:59
jantor
23:34
przemcio33
23:10
Piotr100
23:05
Raffaello conti
22:15
Rehabilitant
22:05
Admirał
21:46
tomas
21:33
szmaj
21:26
romelos
21:21
znajomakr
21:02
ksieciuniu1973
20:29
entony52
20:28
zamorrad
20:10
Namor 13
20:08
simwa
20:00
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |