Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [86]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Marfackib
Pamiętnik internetowy
W chwili w której umiera w nas dziecko, zaczyna się starość.

Marek Bota
Urodzony: 1963-03-20
Miejsce zamieszkania: Leszno
42 / 105


2008-07-30

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
72995 m w Noc Świętojańską (czytano: 200 razy)



Noc Świętojańska wg kalendarza astronomicznego około 20 czerwca, ale dla Nas biegaczy Mirza ustalił, że będzie to noc z 4/5 lipca. Wobec powyższego i bez słowa protestu 66 biegaczy stawiło się 4 lipca w Kaliszu, aby pobiegać od godziny 21.11 do 4.30 następnego dnia, czyli 7 godzin i 19 minut. Pierwszy raz startowałem w biegu gdzie o zajętym miejscu decydował przebiegnięty dystans a nie czas pokonania jakiegoś określonego dystansu.
W ubiegłym roku w czasie Kaliskiej Setki przebiegłem 70 kilometrów w czasie 8 godz 11 minut. Wobec tego planuję przebiec dystans 51 kilometrów, aby mieć zaliczony dystans większy od maratonu i nie być zajechanym jak po zeszłorocznej 70-tce. Startujemy punktualnie o godzinie 9:11. Biegnę pokonując, każdą 3 kilometrową pętelkę po 18 minut.
14 kółeczko biegnę z Jaremą. Jarema proponuje aby po 42 kilometrze pobiec wyznaczony przez organizatorów 195 metrowy odcinek, zaliczając maraton i dopiero potem pobiec na następną pętelkę. Ten manewr ma ten plus, że w przypadku równej ilości pętli w końcowym rozrachunku będziemy do przodu o wspomniane 195 m. Maraton przebiegłem w czasie 4:09 nie czując jeszcze zmęczenia. Do ukończenia biegu zostało jeszcze ponad 3 godziny więc postanowiłem planowane 51 kilometrów przedłużyć do 60 kilometrów. 50 kilometrów zaliczam w 5 godzin, nogi na razie okej a samopoczucie jeszcze lepsze. Widzę na trasie dużo zawodników, którzy bieg łączą z marszem a ja o dziwo ciągle o dziwo. Ciągle ktoś mnie wyprzedza ale i ja nieustannie wyprzedam innych. Atmosfera biegu wspaniała, w czasie takiej formuły biegu jest dużo czasu na pogaduszki, nikt się zbytnio nie spieszy i chyba to jedyny rodzaj biegu gdzie można pogadać z dużo lepszymi zawodnikami od siebie np. gdy nas dublują. W normalnym biegu zawsze oglądamy ich plecy aby po chwili zniknęli nam na dobre. Po 6 godzinach mam zaliczone 60 kilometrów, jak do tej pory żadnego chodzenia, nadal każde kółko pokonuję w 18 minut i właśnie wtedy postanawiam biegać do końca wyścigu mając bardzo realne szanse na zaliczenie 70 kilometrów. Bieg kończę rewelacyjnym jak na mnie wynikiem 72 km i 800 m, dodając do tego 195 metrowy odcinek przebiegnięty wcześniej, przebiegłem tej nocy 72,995 km. Z wyniku jestem bardzo zadowolony tym bardziej, że cały czas biegłem. O 5 rano organizatorzy zaprosili nas na wystawne śniadanie typu ful-wypas. Pierwszy raz jadłem „grila” o 5 rano. Kolejna bardzo udana impreza, jak to niektórzy powiedzieli „taaka rodzinna” w swojskim towarzystwie, wzorowo zorganizowana. Spółka Mirza i reszta spisali się znakomicie po raz kolejny.


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


TREBI (2008-07-31,13:37): Na tym biegu się poznaliśmy. Pozdro:)
Marfackib (2008-08-01,13:50): Pobiegamy razem jeszcze 2 razy w Kaliszu. Pozdrowionka







 Ostatnio zalogowani
GriszaW70
23:01
ronan51
22:15
uro69
21:51
Wojciech
21:51
benfika
21:34
szyper
21:30
Andrea
21:20
Raffaello conti
21:15
Borrro
21:13
tomas
21:04
janek1
21:04
mazurekwrc
20:38
wojtasbiegacz
20:33
szymk
20:33
Daro091165
20:30
Artur Walkowiak
20:18
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |