2008-06-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Mój pacemakerski debiut (czytano: 287 razy)

Na półmaraton Słowaka w Grodzisku Wielkopolskim zgłosiłem się jako pacemaker na czas 1:50. Podyktowanie było to tym, że nie miałem ochoty i pewnie formy na bicie życiówki a zawsze chciałem się sprawdzić jako pacemaker. Moim partnerem w prowadzeniu grupy był Wojtek G. Wojtek jak zwykle do takiego zadania przygotował się perfekcyjnie, maj±c na plecach przypięt± duż± kartkę z rozpisanymi czasami aby wszyscy biegn±cy za nami wiedzieli jak biegniemy. Na starcie mieli¶my 40 sekund straty do czasu brutto. Odrobili¶my to na 4 kilometrach, jednak biegn±cy z nami od razu zauważyli, że biegniemy za szybko. Ale wytłumaczyłem im, że musimy złamać 1:50 brutto, więc trzeba zgubić te 40 sekund. Na metę wbiegli¶my w czasie 1:49:35, bardzo zadowoleni z wykonania powierzonego zadania.
Był to bardzo sympatyczny bieg przy niesamowitym dopingu mieszkańców Grodziska.
Jeszcze półtora roku temu złamanie 1:50 było szczytem moich możliwo¶ci biegowych, a teraz biegnę tym tempem wspaniale bawi±c się.
Muszę jeszcze wspomnieć o moich kompanach biegowych z Leszna.
Marek (Keram) z Heniem złamali 1:39:59, za co należ± się im ogromne gratulacje.
Jakby kto¶ my¶lał, że po 50-tce nie można poprawiać swoich wyników to się myli, wła¶nie te wspaniałe i waleczne „konie” s± przykładem na to, że jednak można.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |