Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [122]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
304 / 355


2019-07-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Zejść, by żyć (czytano: 578 razy)

 

W niedzielę biorąc udział w Poznaniu w mistrzostwach polski w triathlonie na dystansie średnim zszedłem z trasy po 69 km. :( Zrobiłem to chyba resztkami rozsądku. Niesamowicie trudna decyzja. Jedna z trudniejszych w życiu. Tym bardziej trudna, bo pierwsza w zawodach sportowych.

Trochę już przeżyłem tych zmagań sportowych; maratony, pełny Ironman, tudzież trochę mniejsze dystanse, ale nigdy nie musiałem tak radykalnie wybierać. Żar z nieba i jeszcze dyspozycja nie ta. Kompletnie nie maiłem ducha walki. Głowa nie ogarniała tego wszystkiego. Wiele w życiu zawodów pokonałem właśnie tą częścią ciała. Tym razem ona powiedziała nie.

Niby człowiek wie, że należy się z tym liczyć, że trzeba powiedzieć sobie nie dalej, koniec. Po prostu mogę od czasu do czasu nie dać rady. W niedzielę los powiedział do mnie: SPRAWDZAM. Chyba zdałem ten egzamin, choć gdzieś tam w środku pozostaje ból, że to właśnie ja, że to właśnie mnie się przydarzyło.

Chyba to jest taka szkoła pokory. Może gdybym kontynuował, dziś bym tutaj już nie mógł nic napisać. Traktuję to jako swoiste doświadczenie. Naturalne skądinąd. Może nieraz potrzebne ? Niektórzy mówią nawet niezbędne od czasu do czasu. By doświadczyć swoich granic, by przypomnieć sobie to swoje „stąd-dotąd”.

Takie zejście z trasy jest może szansą, by się sobie na nowo przyjrzeć. Okiełznać przeświadczenie o swej omnipotencji. Czyli dać sobie szansę na dalszy rozwój. Tak to zejście chciałbym traktować. Przegrać, by wygrać dalsze życie, dalsze zawody. Chyba pięknie mi się to napisało :)

W niedzielę jednak tak pięknie nie było :( Żar z nieba. Palące słońce, a tu trzeba było dać z siebie wszystko. Nawet organizatorzy poszli po rozum do głowy i podjęli decyzję o skróceniu tych zawodów o 25 procent za każdym z trzech odcinków.

Kiedy kończyłem "robić" trzecie kółko na rowerze (krótko przed południem) w Antoninku wyczytałem na tablicy, że temperatura powietrza wynosi 32,5, a w słońcu 52,5. Był to kluczowy moment dla mojej decyzji, by po zakończeniu etapu rowerowego spakować się w strefie zmian i pojechać o własnych siłach do domu. Znając trochę siebie, gdybym ruszył na trasę biegową, to z pewnością bym ambitnie starał się dobiec do mety, a to mogłoby się skończyć tragicznie, tym bardziej, że temperatura cały czas rosła osiągając po południu 36,5 stopnia Celsjusza w cieniu.

Miały być w tym roku trzy triatlony. Wyszło jak wyszło. Aby zatem ich liczba się zgadzała zapisałem się jeszcze na triathlon we wrześniu do Malborka :) Tam mnie jeszcze nie było :)





- na zdjęciu przed startem w niedzielnych zawodach :) Pierwsze moje w życiu tri bez pianki :)



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Jarek42 (2019-07-01,14:11): Ten pierwszy raz chyba jest najtrudniejszy. Jeszcze nie miałem okazji nie ukończyć zawodów, ale ta chwila kiedyś może nadejdzie. Trzeba było może spróbować, gdzie są granice Twoich możliwości? Dużo nawodnienia, wolny bieg przeplatany marszem.
paulo (2019-07-01,14:57): Jarku, bardzo trudna decyzja, ale chyba słuszna :). Muszę zostawić za sobą to, co byłoby gdyby...
Hung (2019-07-01,18:13): Wszystko jest ok. Głowa jest najważniejsza w pokonaniu siebie, dystansu. I głowa powinna decydować czy podejmować duże ryzyko. Straciłeś niewiele a zyskałeś wiarę w rozsadek.
henrykmich (2019-07-01,18:51): Hm..Nie musiałem podejmować takiej decyzji.Moja jedyna połówka I,3-4 lata temu,podobny upał,chciałem ukończyć w pobliżu 6 godz.,na 3 kółku Malty-skurcze.3i4 kółko przeczłapałem.W sumie przekroczyłem 7godz.Uważam-jeśli nie ma objawów utraty świadomości należy kontynuować. Znając Ciebie podjąłes słuszną decyzję.
paulo (2019-07-01,19:11): Marku, jestem dumny, że mam takiego Przyjaciela. Dzięki Tobie można wierzyć jeszcze w wielkie rzeczy :)
paulo (2019-07-01,19:21): Heniu, przeczlapalem juz też kiedyś "połówkę" w Charzykowy, maraton w Poznaniu ale nigdy nie miałem tak silnych szeptow pochodzących z głowy. Wybrałem to co ona mi podpowiadala w ponad 36 stopniach w cieniu. Pozdrawiam
insetto (2019-07-01,22:32): Czasem lepiej mądrze zrezygnować niż uparcie dążyć do mety za wszelką cenę. Zapewne była to słuszna decyzja, zwłaszcza że dostrzegasz tego pozytywy. :) A pogoda była męcząca, fakt. W sobotę startowałem w sztafecie i szczerze podziwiałem ludzi, którzy w tych warunkach docierali do mety 1/4. Dla startujących w niedzielę na 1/2 należy się jeszcze większe uznanie.
paulo (2019-07-02,08:11): Marku, sztafeta marzy mi się już od dłuższego czasu. Super wyzwanie i coś innego. Wiesz, w sobotę było upalnie, a w niedzielę mega upalnie i dlatego podziwiam i trochę zazdroszczę tym, którzy to ukończyli.
mariusz67 (2019-07-02,12:27): Mistrzowie powiadają,że jak jesteś w dobrej formie ,to żadna pogoda nie straszna i coś w tym jest.W Twoim przypadku Paweł dobrze zrobiłeś,warunki były niemiłosiernie nieludzkie i nie warto narażać swojego zdrowia-pełen szacun dla Ciebie Paweł nie martw się -pozdrawiam serdecznie :)
paulo (2019-07-02,13:05): Mariuszu, gdybym miał siły i to coś w środku do pokonania słabości, to bym ruszył na trasę biegową. Oprócz temperatury było jeszcze coś, co mnie powstrzymało od biegu; nic nie mogłem jeść, bo dwa dni wcześniej miałem zatrucie żołądka :(
Jarek42 (2019-07-02,13:06): Z drugiej strony, kto nie ryzykuje, to nie pije szampana. Tacy np. wspinacze górscy. My się w ryzyku nigdy do nich nie zbliżymy.
aniabazylia (2019-07-03,08:00): Wielki szacun dla Ciebie. Nie zawsze potrafimy wziąć taką lekcję pokory. Ty, bez wątpienia zdałeś egzamin celująco.Pozdrawiam Cię serdecznie i nie mam wątpliwości, że jesteś teraz dużo silniejszy! Powodzenia Paulo.:)
paulo (2019-07-03,08:22): Aniu, jak miło, że gdzieś tam jesteś :) Ciepłe słowo jest czasami lepsze niż wielkie rzeczy, których dokonujemy w sportach.
andbo (2019-07-03,12:55): I bardzo dobrze zrobiłeś Pawle! Lepiej być rozsądnie pokonanym (choć nie przegranym), niż "bohatersko" zniszczyć zdrowie. Przecież przed nami kolejne wyzwania ...
paulo (2019-07-03,14:24): właśnie Andrzeju, tyle jeszcze wyzwań przed nami. Przecież tak naprawdę jesteśmy dopiero w sile wieku :) Mnie tam cały czas się marzy mistrzostwo świata w M-80 :)
snipster (2019-07-08,15:16): ciężka decyzja, ale po każdej burzy, jak mawiają, przychodzi słońce... :)
paulo (2019-07-09,09:06): Snipi, słońce w zeszłą niedzielę wychodząc mnie powaliło :(, ale może będzie, jak mówisz ten następny raz w triumfie i chwale :)
aspirka (2019-07-11,15:54): To po prostu Twoje nowe doświadczenie, nowe doznanie, nie zawsze to jest słodki smak, czasem trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Poznajesz siebie, a ja się cieszę,że mogę Ci w tym towarzyszyć.
paulo (2019-07-13,21:43): Agatko, miło :) Trzymaj się. Dużo pozytywnej energii życzę Tobie :)







 Ostatnio zalogowani
Raffaello conti
18:22
agajagoda
18:03
BonifacyPsikuta
17:47
siepiet
17:40
Wojciech
17:38
mogebycostatnixd
17:15
gora1509
17:15
drakomir
16:26
ADAXO
16:22
Lektor443
16:12
przemek300
15:57
waldekstepien@wp.pl
15:44
florianchojnice
15:32
kostekmar
15:16
piotrhierowski
14:55
troLek
14:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |