Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [122]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
294 / 355


2019-03-19

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Fizolenie (czytano: 424 razy)

 

Ostatnio byłem jak ta nasza pogoda w zeszłym tygodniu. Z aury pochmurnej deszczowej, wręcz czasami zimnej przeszedłem do ciepłej i słonecznej. A wszystko za sprawą tego mojego złamania zmęczeniowego, które wyeliminowało mnie z biegania na ponad trzy miesiące. Czuję, że jestem słabszy i już chyba nie wrócę do myśli poprawiania czegokolwiek, a tylko do zwykłego biegania, tudzież triathlonowania. Życiówki poza mną, a przede mną jedyna największa wygrana do osiągnięcia – bieganie do osiemdziesiąt plus :)

W tym mogę być jeszcze dobry, pod warunkiem że będę dbał o to moje chcenie, o wagę, o czas wyszarpywany między pracą a odpoczynkiem. Mam przed sobą piękne wzory do naśladowania; gdzieś tam w Polsce Pana Jana Morawca i na miejscu mojego Alchemika Henia, który mimo swoich 78 lat ani myśli o emeryturze biegowej i już nie mogę się doczekać kiedy z nim spotkam się na dłużej w Sierakowie czy w Charzykowy i zaczerpnę tego ducha widzenia wyzwań w jasnych kolorach :)

Ale wracając do mojego biegania, to ciągle miotany tą moją mniejszą kondycją i kontuzją, nie wiedziałem czy w końcu już mogę biec więcej niż 10 km, czy jeszcze poczekać. To taka wewnętrzna walka przez kilka dni, którą znam bardzo dobrze, szczególnie jak mi się nic nie chce :) Przypomniało mi się co kiedyś Doktor Jekyll mówił: „Wszystko co masz, to to jest w Tobie, a to co masz w sobie, zdobyłeś idąc naprzód i stawiając czoła wyzwaniom… Jeśli rzeczy, które pomogły Ci osiągnąć sukces, byłyby proste do zrobienia, wszyscy by je robili.”

Miotany tymi myślami postanowiłem w niedzielę „zrobić” 20 km. Ostatni taki dystans przebiegłem pięć miesięcy temu. Po 10 km już miałem dosyć, ale te przepiękne promienie słoneczne i to ciepło sprawiło, iż chciało się biec dalej. To nic, że tempo siadało, ale przecież to „fizolenie”, kiedy już się nie może, to jest często tą kwintesencją mojego uprawiania sportów :) Jak się zmęczę ponad siły, to się lepiej czuję :) I kiedy to mam robić jak nie w weekendy, a już przy tak cudownej pogodzie byłoby zaprzepaszczeniem szansy, którą daje mi życie :)

Zatem zaczynam kolejny sezon. Bieganie, moje bieganie, i te krótsze i te dłuższe – czas relaksu, wytchnienia, czas poprawienia kondycji, siły, sprawności, kochania życia. Ostatnio gdzieś usłyszałem: „Kochajmy życie, to życie będzie nas kochało”. Dlatego ten mój jogging mogę też nazwać często swoistym Wielkim bieganiem, dzięki któremu „awansuję” w świat wartości, których nie doświadczę ani w pracy, ani leżąc na kanapie, Wartości, by w nich trochę pobyć i nieco zmądrzeć... A już niedługo pierwsze wyzwanie – Półmaraton poznański; już się cieszę :)





Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hung (2019-03-21,16:40): Sportowa podstawa pozwala na parcie do przodu a nie na oglądanie się na przeszkody. Powodzenia.
paulo (2019-03-22,09:02): Marku, po tylu latach biegania sportowa postawa nie jest nam obca :)







 Ostatnio zalogowani
mirko10
13:56
cierpliwy
13:44
Grzegorz Kita
13:04
Wojciech
12:52
młodyorzech
12:37
henry
12:25
Tomek71
12:20
kostekmar
12:03
JW3463
12:03
marynarz
11:54
Stonechip
11:47
1223
11:39
szyper
11:30
drago
11:29
Robak
10:36
Darmon
10:35
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |