Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [122]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
288 / 355


2019-01-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Złamanie zmęczeniowe (czytano: 525 razy)

 

Złamanie zmęczeniowe kości strzałkowej. To ogłoszono mi kilka dni temu po odebraniu wyników tomografu komputerowego. Po prostu, nie do wiary. Po dwunastu tygodniach pragnienia bycia zdrowym, szukania przyczyn bólu w podudziu, dostałem wynik, który powinien pojawić się notabene dwa miesiące temu.

Jak to się stało, że będąc prywatnie u trzech ortopedów chodziłem z bólem tak naprawdę w ogóle nie zdiagnozowanym? Pierwszy, chyba był najbliżej prawdy, bo stwierdził, że to może być coś z nerwem strzałkowym. Zlecił USG Dopplera, aby wykluczyć jakiś zakrzep i polecił na to wszystko akupunkturę :(

Drugi postraszył mnie, że za chwilę z lewym-zdrowym kolanem i podudziem może się stać to samo, ale najpierw oczywiście trzeba się zając tym chorym. To, co miało mnie wyleczyć, to zabiegi w prywatnym gabinecie jego znajomego w postaci ultradźwięków, tudzież pola magnetycznego. Wszystko oczywiście za kilkaset złotych.

Do trzeciego już udałem się z rentgenem (wydawał mi się nieodzowny), a który sam sobie załatwiłem. Rentgen nic nie wykazał i Pan Ortopeda wmówił mi, że to jest przyczyna kręgosłupa lędźwiowego, a że kiedyś miałem olbrzymie problemy z nim, to mu uwierzyłem. Sąsiednie drzwi Pana Ortopedy były z napisem „Masaż rehabilitacyjny”, więc chcąc nie chcąc musiałem skorzystać. Zaczynałem nawet być szczęśliwym. W domu też przypomniałem sobie wszystkie ćwiczenia związane z kręgosłupem i wydawało mi się, że jest lepiej. A było lepiej, bo kość strzałkowa jak nie biegamy po prostu sama się zrasta i ból powoli ustępuje.

Jednak cały czas to mi nie dawało spokoju, bo lekkie ćmienie gdzieś ciągle było. Udałem się zatem do czwartego ortopedy. Miałem w końcu szczęście. Pochylił się nad moim problemem bardzo i doszedł do wniosku, że chyba mam złamanie zmęczeniowe, ale do tego potrzebny jest Tomograf Komputerowy. Po odebraniu wyników przypuszczenie ostatniego ortopedy były trafione w dziesiątkę. Tylko dlaczego musiałem się o tym dowiedzieć po 12 tygodniach? Dlaczego po omacku próbowałem biegać, raz trzy, a raz pięć kilometrów? Zdarzyło mi się też nawet zagrać w tenisa :(

Najgorsze, że jest to historia prawdziwa :( Tak, prawdziwa. Jak żyć zatem ? :) Pewnie niebawem wrócę do pełnej sprawności. Będę wszystko robił, aby tak się stało. Niemniej mój przykład może posłużyć jako przestroga dla ambitnych amatorów, którzy chcą dużo, coraz więcej i bez przerw. Po brakach minimum miesięcznego roztrenowania w ciągu ostatnich lat biegania (a nie zaszkodzi nawet dwa miesiące), po całorocznych grach w tenisa ziemnego po prostu organizm nie wytrzymał. Tak to chyba mogę siebie ocenić.

Złamanie zmęczeniowe nie jest związane z nagłym urazem, jak zwykłe złamanie kości. Do złamania zmęczeniowego dochodzi stopniowo, jest wydłużone w czasie. Są to mikrourazy kości, które stopniowo się nasilają, aż do wystąpienia ogromnego bólu.

Reasumując, znów muszę umieć przegrać :( Nie „pękać” nie dać się ponieść emocjom, agresji zwłaszcza. Zdobyć się na mądrość uznania wyniku, przyjąć go do wiadomości. Porażka jako doświadczenie. Naturalne skądinąd. Potrzebna od czasu do czasu. By poznać, przypomnieć sobie swoje „stąd – dotąd”. Umieć przegrać. Na razie. Umieć godnie uznać porażkę. Umieć godnie odejść, by wrócić…


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hung (2019-01-24,16:05): Jasny gwint. A co by było, gdybyś nie poszedł do czwartego lekarza, a co gdyby piąty zobaczył? Przecież ja podobnie rozpoznaję awarie w swoich samochodach, domyślam się, że może to, a może tamto, albo jeszcze co innego. Za mało zarabiają chyba i dlatego każdy powód jest dobry, by mu zapłacić. Aż mnie trzęsie.
Jarek42 (2019-01-25,06:18): Najważniejsze, że wiadomo co jest. Teraz tylko do przodu. Nie przesadzać, to najważniejsze, szczególnie w naszym wieku.
snipster (2019-01-25,10:02): moi znajomi mi mówią, że SKS jak mam jakiś problem ;) swoją drogą takie kontuzje to wynik kumulacji i splotu różnych wydarzeń, więc nigdy sprawa nie jest taka prosta, jakby się wydawało... Zdrówka!







 Ostatnio zalogowani
kostekmar
17:20
Pędziwiatr
17:18
psonia
17:16
Admin
16:51
ED Foto
16:46
Marek2112
16:30
jery
16:23
robert77g
15:59
biegacz54
15:49
Wojciech
15:23
thomasfoto
15:20
Rychu67
15:17
szymk
15:03
Merlin
15:01
Raffaello conti
14:46
studencka
14:35
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |