2014-02-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nocny Uphill (czytano: 517 razy)

A jednak zima trzyma. W Jakuszycach. Gdy dotarłem tam wczoraj przed 17, by odebrać numer startowy na Nocny Uphill, słońce jeszcze dawało nieco ciepła. Tuż przed startem, zaplanowanym na godz. 18, było już mroĽno. Musiałem się mocno rozgrzewać, by nie odczuwać zimna.
Na Polanie Jakuszyckiej ¶nieg pozostał tylko na stadionie i trasie Pucharu ¦wiata. Poza ni± nie jest lepiej. Ale wystarczy, by rozegrać w symbolicznej formie Bieg Piastów – je¶li nie spadnie deszcz, da się wytyczyć 12 km. W tej sytuacji to i tak sukces. Sorry, tak± mamy zimę.
Zreszt± ten Nocny Uphill to też Bieg Piastów – jeden z jego prologów, w ramach Festiwalu Narciarstwa Biegowego.
W niespełna trzydziestu na starcie Nocnego Uphillu, z czołówkami na głowach, wygl±dali¶my jak górnicy przed nocn± szycht±. Zwłaszcza w ciemnym lesie, przez który wiodła trasa. ¦niegu tam było co niemiara; ta trasa jest trzymana przez organizatorów, więc dosypuj± tam co nieco, ale regularnie.
Stawka szybko się rozci±gnęła. Na dwukilometrowym podbiegu każdy szybko zaj±ł miejsce wła¶ciwe dla siebie. Mariusz, który startował nawet w Pucharze ¦wiata w tym sezonie, szybko pomkn±ł przed wszystkimi.
Gdy docierałem na metę na Samolocie (120 m wyżej niż start), my¶lałem, że już karty rozdane, gdy nagle w pięknym stylu wyskoczyła do przodu zgrabna w czerwonym. Próbowałem gonić, ale byłem bez szans. Dopiero za met± okazało się, że to Dorota – mama Mariusza, jeszcze kilka lat temu czołowa polska biegaczka na nartach. Ponieważ znamy się od dawna, u¶miali¶my się, że¶my się w tych ciemno¶ciach nie rozpoznali i tak± walkę na finiszu stoczyli.
Potem był szalony zjazd na dół i biesiada z medalami i statuetkami dla wszystkich. Było tak fajnie, że... Do Jeleniej Góry wróciłem nazajutrz. Nie prowadzę po alkoholu.
Dzięki temu wtorek rozpocz±łem od biegania w okolicach Kamieńczyka.
Na zdjęciu Darek Serafin (komandor Biegu Piastów) wręcza mi statuetkę. W tle wicekomandor Kinga Jaworek.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |