2013-03-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bliskie kontakty z dogorywającą zimą (czytano: 389 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82a_Sob%C3%B3tka

Wczoraj pogoda była naprawdę korzystna dla truchtacza takiego jak ja. Postanowiłem pobiec na Wrocławski rynek i z powrotem.
7,25km. Mokry śnieg i wiatr czyniły bieganie ciekawym. Leciałem sobie w miarę fajnym tempem, gdy zauważyłem kolegę Łukasza, poznałem go po żółtej kurtce. Postanowiłem go dogonić.
Udało mi się to, fajnie było się przewentylować.
Na rynek dotarłem już spokojniejszym tempem z Łukaszem i Piotrkiem, zrobiłem pętlę i w drodze powrotnej leciałem już mocno. Średnie tempo 3:56, pierwsze 2 km po 3:19.
Dziś, jako że połówka w Sobótce już w nomen omen w sobotę, postanowiłem pobawić się w podbiegi.
W tym celu pobiegłem na Małą Sobótkę, i załadowałem 10 podbiegów, po mokrym śniegu.
Pierwszy zbieg okazał się dosyć zabawny, leciałem z prędkością submaksymalną, i w momencie zmiany kierunku biegu pośliznąłem się na rozmemłanym śniegu, lądując na lewym biodrze i sunąć dobry metr przez mokrą breję złożoną ze śniegu i błota.
Od razu wstałem i pobiegłem dalej, cały mokry i ubłocony.
Dobrze że wywrotka zdażyła się na tej górce, a nie na CŻP, gdzie wszystko wyłożone jest kostką brukową.
Jeszcze jutro pobiegam mocniej, ale od czwartku włączam luzy.
Na szczęście nie mam teraz żadnej kontuzji, ufff. Jakoś przeszło!
Przy okazji polecam książkę Normana Davies"a o Wrocławiu - "Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego", którą aktualnie czytam.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |