2010-09-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Powiew optymizmu znad Paprocan (czytano: 340 razy)

Sobotni test na tyskich Paprocanach wypadł pozytywnie. Miało być dziesięć kilometrów w 5:00 – 5:05 min/km, czyli tempie zbliżonym do tego, o jakie maksymalnie mógłbym się pokusić w nadchodz±cym katowickim półmaratonie. Plan udało się zrealizować w stu procentach. Pomimo lekkiego przeziębienia i bólu gardła nie miałem żadnych problemów.
Pobiegłem równo, niemal jak szwajcarski zegarek, a Garmin na mecie pokazał ¶rednie tempo 5:02. Ostateczny czas 49:31 to w zasadzie dokładnie tyle, ile jeszcze niedawno wynosiła moja życiówka na 10 km, ale nie ma się czym podniecać, bo trasa była ewidentnie niedomierzona -wg GPS (nie tylko mojego) brakowało około 200 metrów. Nie to jest jednak ważne. Cieszę się, że nie miałem żadnego problemu z utrzymaniem tempa, a na mecie czułem jeszcze luz.
Zaraz po zawodach podj±łem decyzję – w najbliższ± niedzielę nie będę się oszczędzał. Pobiegnę ten półmaraton na maksimum możliwo¶ci. Jak spadać, to z wysokiego konia (lub jak mówi± niektórzy biegacze – „jak rzygać, to z dobrym czasem”). Zacznę nie wolniej niż 5:05 /km i spróbuję w tym wytrwać aż do mety. Je¶li się przeliczę z siłami –trudno, ale spróbować chyba warto. Nie chcę potem żałować, że pobiegłem zbyt asekurancko. Tym bardziej, że trasa na Dolinie Trzech Stawów ma być jeszcze łatwiejsza (czyli bardziej płaska) niż przed rokiem. Je¶li jeszcze pogoda będzie ładna (tzn. zimno i deszcz :)...
Jedyne, co mnie martwi, i co może pokrzyżować mi plany, to zdrowie. W Tychach czułem lekkie przeziębienie, a teraz niestety ono się powiększa. Gardło już nie boli, ale ci±gle kicham i mam zatkany nos. W takim stanie jak dzi¶ jestem, to pewnie w ogóle bym nie wystartował. Mam jednak nadzieję, że do niedzieli wszystko przejdzie. A dzięki temu przeziębieniu przynajmniej nie mam pokus, aby biegać i mogę się spokojnie regenerować. Wczoraj zrobiłem tylko mały truchcik (mniej niż godzinę), a dzi¶ i jutro przerwa. Dopiero w czwartek lub pi±tek (w zależno¶ci od tego, jak się będę czuł) ostatni przed zawodami lekki trening i to już będzie wszystko na ten tydzień. Może taki odpoczynek wyjdzie mi na zdrowie (dosłownie i w przeno¶ni) i w następnym odcinku będę mógł się pochwalić duuuż± życiówk± w półmaratonie. A je¶li się nie uda? Trudno, ¶wiat się nie zawali.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |