2009-10-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| po trasie półmaratonu mikołajowego (czytano: 255 razy)

Wczoraj niedziela. Ciepło. Czas wrócić do prawdziwych treningów na znanej trasie czyli w okolice Barbarki, gdzie będzie półmaraton św. Mikołajów. Ileż ja tam dotychczas potu wylałam! Jak dobrze znam każdy piaseczek i dołek. Ależ pięknie w tym lesie. Szkoda, że do 6 grudnia te cudne liście opadną...
Poszliśmy tradycyjnie w trójkę - P., Zorka nasza niezmordowana i ja. Odżyłam psychicznie mędzy tymi drzewami. Cały czas był jednak ze mną wierny towarzysz, który nie opuszcza mnie od 11 października - ból lewej nogi. Nie mogłam się cieszyć tym biegiem. Nie akceptuję tego bólu i zła jestem, bo ja nigdy nie miałam żadnych dolegliwości!! Żadnych kontuzji, zwichnięć, naciągnięć itp. A tu masz...Z pokorą człowieku, z pokorą... to pamiątka po maratonie.
na koniec treningu - przebieżki. I to był gwóźdż do... Pierwszy raz w historii naszych treningów wróciliśmy spacerem, a nie truchtem. Każdy ze swoją bolącą nogą (P. kolano po skakaniu przez płot). Tylko Zorka była zadziwiona. "No, ludzie, co z wami? ja chcę jeszcze, a wy odpuszczacie?"
Po powrocie rozciąganie, okłady lodowe. Nie tak miało być!
W sobotę nasz rodzinny Top Cross, 11 listopada też rodzinny Bieg Niepodległości, a 6 grudnia...szkoda gadać..
No, ale jakby kto zapytał, czy wolałabym nie startować w Poznaniu i nie mieć tego bólu, to odpowiadam NIE!! I to jest moja ostateczna odpowiedź. Miłego dnia wszystkim cierpiącym i liżącym rany
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Foxik (2009-10-26,12:54): oby ból jak najszybciej Cię opuścił - powodzenia :) benek (2009-10-26,21:06): Barbarka - az sie stesknilem
|