2009-09-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| leczenie BNP i kalkulacje (czytano: 209 razy)

Jak trener W.S przykazał - w piątek BNP, a tu na termometrze 37,4stC. Z nosa cieknie, głowa nie pasuje. Więc nawodnienie, nawitaminizowanie i nie ma zmiłuj. Trening został wykonany, zgodnie z planem. Mało tego - nawet mi sie podbało. To coś dla mnie. Czułam wyraźnie moc na tych ostatnich 5 minutach na maksa. P. zniknął mi z oczu. Nic dziwnego, bo siegnął chyba najgłębszych rezerw - na końcówce jego puls 198. Trochę mnie to przeraziło, ale twierdzi, że czuł się świetnie.
Już dnia następnego zgodnie z planem dłuuugo.Chcieliśmy pociągnąć 3 godziny. Moja noc z piątku na sobotę - bezsenna. Skutek uboczny tabletek na katar. Ale oczywiście "nie ma zmiłuj". Wzięliśmy Młodego na rower z napojami i bananami. Rower po wypadku naprawiony i trzeba było dziecko na nowo oswoić, z czym nie było problemu.
Przeliczyliśmy się. W środku lasu zapadł zmrok, a potem bez uprzedzenia najzwyczajniej ciemność. Więc P. wyciągnął "czołówkę", z której do niedawna tak się naśmiewał, a Młody włączył lampkę na rowerze i oświetlał nas od tyłu. Musieliśmy dotrzeć do szosy. Dotarliśmy i jak ten czołg - do przodu. Wyobrażam sobie, co mysleli o nas mijający nas kierowcy... W końcu osiagnęliśmy miasto i już było lepiej. Przebiegliśmy "netto" 2:40, łącznie z popasem jakieś 3 godziny. W niedzielę niewiele czułam nogi. To rokuje pozytywnie. Pojechaliśmy relaksować się na wieś.
Dziś podbiegi. Ja zwariuję!
Zaczynam kalkulować, przeliczać. Opętała mnie jakaś dziwna gorączka przestartowa (już?). Chyba muszę odpuścić, więcej luzu, robić swoje.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu kokrobite (2009-09-21,18:14): Takie zacięcie dobrze rokuje :-) Renia (2009-09-21,22:02): Jestem pod wrażeniem Twojego reżimu treningowego. Wpadam w kompleksy...:) Marysieńka (2009-09-22,05:55): Odpuścić???? Nie ma szans..wpadłaś po "uszy":)))))
|