Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [22]  PRZYJAC. [43]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
biegaczka;-)
Pamiętnik internetowy
takie tam pisanie

Paulina Gocała
Urodzony: 1977-10-04
Miejsce zamieszkania: ŁódĽ
97 / 143


2009-08-18

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
koszmarny dzionek (czytano: 166 razy)



To był najgorszy dzień w moim życiu….Od samego rana czułam się tak jakbym wypiła 5 kaw, podminowanie sięgało zenitu. Za co się nie zabrałam to mi nie wychodziło. Niby energia mnie rozpierała, ale tak naprawdę to nie przyniosło żadnego pożytku.

Praca intelektualna nie szła mi w ogóle. Latałam po domu jak ptak uwięziony w klatce. Do tego popsuł mi się komputer i oczywi¶cie nie mogłam liczyć na mojego brata, niestety nie zostali¶my wychowani w duchu pomocy najbliższym. Tym razem nie czuję się winna i chyba już się pogodziłam z tym faktem, że bardziej mogę liczyć na obcych niż na własnego brata.
Choć z tymi obcymi to też rożnie bywa i tak naprawdę jak sama czego¶ nie zrobię to ….aaaaaaa szkoda gadać.
Zaczęłam się przygotowywać do szkolenia i to mnie tak zdenerwowało, ze już w ogóle nie mogłam się skupić.
Mam poprowadzić szkolenie…Nie mam w tym nic złego i dziwnego zarazem, gdyż wybrałam taki zawód. Tak naprawdę zdenerwował mnie temat, w zasadzie wystraszyłam się go, bo mam pokazać ludziom Sztukę Prezentacji i odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, aby ludzie Cię słuchali. W ogóle o tym nie my¶lałam do czasu, kiedy zagłębiłam się w szczegóły.
Przecież tak naprawdę to wszystko, co mam powiedzieć to powinnam pokazać. Każdy ¶redniointelegentny człowiek jak tylko usłyszy o czym¶, co powinno się robić podczas publicznych wyst±pień to sprawdzi czy osoba, która przedstawia temat wła¶nie to robi. To będzie totalna klapa jak się okaże, że czego¶ nie robię. No a nie ukrywajmy idealna to ja nie jestem.
Czasem jak masz zły dzień to najmniejsza pierdoła potrafi Cię wyprowadzić z równowagi i nie ukrywam, ze tak± rzecz± okazał się temat mojej prezentacji.
Nie pomogła paczka ciastek i czekolada. Jedyne, co mi dała to dodatkowe cm w tyłku;-( jak się pewnie okaże.
Mój m±ż dzielnie walczył z moim komputerem, a ja poszłam pobiegać….No to już był gwóĽdĽ do trumny. Ból goleni był tak niemiłosierny, że stanęłam na ¶rodku drogi i się rozpłakałam. Dosłownie jak dziecko. Czułam się bezsilna, załamana, zdołowana.
Jestem na tyle bystra, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że problemy, które pojawiły się na mojej drodze w dniu dzisiejszym to tak napawde nic, pikus , ale dzisiaj natrafiły na jaki¶ cholernie niekorzystny biorytm.
Wróciłam cała zapłakana jak jaka¶ rozkapryszona lalunia, z łydkami spuchniętymi jakbym spędzała na siłowni 3 godziny dziennie i jeszcze spożywała substancje zwiększaj±ce objęto¶ć i tutaj nagle niespodzianka….Mój kochany małżonek naprawił mi komputer, zrobił mi drinka i mocno przytulił….Przyniósł mi wielk± wielk± pieluchę, bo byłam cała obgilowana i tak jako¶ się uspokoiłam….


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
darfik
17:57
ab
17:33
creas
17:23
mario1977
17:15
arturrow
16:26
Borowion
16:20
kmajna
15:28
Pawel63
15:22
modzel11
15:08
BOP55
14:48
Piotr Czesław
14:42
inka
14:36
Zielu
14:32
JACEK W.
14:28
biegacz54
14:24
gbar2008
14:17
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |