2009-07-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| ale dno... (czytano: 150 razy)

Ostatni trening odbyłam w niedzielę, więcej treningów nie pamiętam, za wszystkie nieodbyte treningi serdecznie żałuję... I co z tego? Aklimatyzacja pogórska niedobra jest, niedobra... Nastrój fatalny, mimo że słoneczko ¶wieci, a pracy jakby w pracy chwilowo mniej. O co chodzi? Wszystko mnie drażni, irytuje - a to, że rodzina mlaszcze, siorbie, obgryzuje pazury, nie opuszcza deski klozetowej, hałasuje, beka itd., itp. Że P. pracuje po nocach, a potem po południu odsypia. Że w domu bałagan i sprz±tać się nie chce. Że pranie nie wyprane, a wyprane samo na strych nie pójdzie... Rano czuj±c nadchodz±c± katastrofę łyknęłam magnez i póĽniej tez. czy to pomoże? Nie. Trzeba i¶ć pobiegać. Ale jak jest czas to skwar. A jak nie ma skwaru to wewnętrzny krytyk mówi "oj, nie zasłużyli¶my na tę przyjemno¶ć, najpierw obowi±zki..." w zwi±zku z tym nigdzie dzi¶ nie wyjdę, ale może jutro rano ustanowię sobie tak± pokutę.
Wła¶nie zadzwonił kolega, który też usiłuje biegać i zaimponował mi, dał do my¶lenia.Otóż po nocnym dyżurze w pogotowiu rano poszedł w las... nooo, czapki z głów. To jest determinacja. Dzięki Tomaszu! Za kopa. Do¶ć użalania się nad sob±. Czas się zorganizować, bo całe życie się rozmemła (ależ piękne słowo). W końcu mozliwo¶ć biegania to wielki PRZYWILEJ
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Renia (2009-07-02,09:03): Mam tak samo... "Rozmemłanie" - to dobre słowo:) A bieganie to nie przyjemno¶ć, ale katorga... Kkasia (2009-07-02,10:01): oj, tak, katorga, własnie przed chwil± ja odczułam kokrobite (2009-08-24,23:38): Dokładnie. To przywilej, wie się to choćby z lektury blogów tych, którzy już nie mog±.
|