2009-05-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Anioły w Skotnikach. (czytano: 200 razy)

Do Skotnik wyjechali¶my po ¶niadaniu. W planie był obiad na miejscu, ale okazało się, że w samych Skotnikach nie ma baru. Po zameldowaniu się w biurze zawodów, zaczęli¶my szukać sklepu. Sklep był, ale na półkach czteropaki, sze¶ciopaki, alkohole ¶wiata... a pieczywa brak. Skończyły się kanapki, do zawodów godzina, a w brzuchu zaczynało burczeć. Wtedy zjawił się Anioł i przyniósł kosz pełen pieczywa. I to jakiego. Ciemnego chleba z bakaliami, pieczonego przez braci z Tyńca. Rozkosz dla podniebienia. Po takim zasileniu konta - byli¶my gotowi do biegu. O 14.00 pobiegł Michał. 100 m dla przedszkolaków pokonał z u¶miechem na ustach, a jak sam przyznał na mecie, mogło być lepiej, gdyby się nie przewrócił. Dostał piękny medal - replikę medalu z biegu głównego. Dwadzie¶cia minut póĽniej Asia zmierzyła się z dystansem 400 m. I nie była ostatnia:) Poziom biegów dla dzieci był naprawdę bardzo wysoki. Lody dla wszystkich uczestników poprawiły nastroje pokonanym i ostudziły emocje zwycięzcom.
Po biegach dzieci był marszobieg 2,5 km dla ¶cigaczy i pocz±tkuj±cych, a o 16.00 - bieg główny. I tu pojawił się problem. Nie było przedszkola, ani osoby, która zaopiekowała by się dziećmi biegaczy. Jedno z nas musiało się po¶więcić... I wtedy pojawił się kolejny Anioł - Gaba (Gaba jest Aniołem, tylko jeszcze tego nie wie;), która wspaniałomy¶lnie postanowiła, że nie pobiegnie i zajmie się wszystkimi dziećmi. Wiem , jak wielkim sentymentem darzy ten bieg i jak wiele musiała j± kosztować ta decyzja (jeszcze raz - wielkie dzięki, Gaba!)
Pobiegli¶my, jak na skrzydłach. Trasa urocza, po górach, dolinach... Wokół życzliwi ludzie. Kiedy chciało się pić pojawiał się jaki¶ Anioł z kubkiem zimnej wody. Kiedy słońce dawało się we znaki - zza rogu wyłaniał się Anioł i polewał z węża:) Wystarczyło pomy¶leć - zaraz był.
Trasa do Opactwa w Tyńcu szybko minęła. Obiegnięcie studni na dziedzińcu klasztoru, przy dopingu Benedyktynów - bezcenne...
W drodze powrotnej nadal biegło mi się wspaniale. Przy¶pieszyłam. Wyprzedzałam kolejne osoby. Na ostatnim, ostrym i długim podbiegu - wytrzymałam. Na stadionie w Skotnikach miałam jeszcze siłę na finisz.
Medal był piękniejszy, niż na zdjęciu. Słowa na nim wyryte - m±dre i zapadaj±ce w pamięć.
Tego dnia spotkali¶my jeszcze kilku Aniołów...:) Wierzcie lub nie. S± takie dni, kiedy się czuje, że kto¶ za wami idzie. Krok w krok (w odróżnieniu od tych pozostałych dni:)))
Cał± rodzin± uczcili¶my 89 rocznicę urodzin Wielkiego Polaka. PRZYPADEK?
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Foxik (2009-05-25,21:03): pięknie to opisała¶ :) czuje się atmosferę tej imprezy - gratuluję dobrego biegu i wspaniałego uczczenia rocznicy Kkasia (2009-05-25,22:12): wspaniale! szkoda tylko, ze tak daleko... Marysieńka (2009-05-25,22:33): Gratuluję...jak dobrze mieć przyjaciół, prawda??? :)))) kokrobite (2009-05-25,22:59): Anielska niedziela :-) Dana M (2009-05-25,23:03): Skład tego chlebka chyba też Anioły komponowały. Był.......... niebo w g.... Hepatica (2009-05-25,23:20): Nie ma to jak opieka dobrych Aniołów:)oby nigdy nas nie opuszczały:) mamusiajakubaijasia (2009-05-26,14:27): Nie jestem Aniołem. Tylko Ty tego jeszcze nie wiesz:))))
|