2009-05-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pani Irma. (czytano: 212 razy)

Kiedyś przeczytałam w "Bieganiu" artykuł "Nie pytać o wiek" (październik 2008). Zrobił na mnie duże wrażenie, bo opowiadał o kobiecie, która zaczęła biegać w sędziwym wieku i w krótkim czasie osiągnęła niesamowite wyniki. Rzecz była o Pani Irmie Tomczak z Wrocławia. Pani Irma zaczęła biegać po przejściu na emeryturę, w wieku 64 lat! Początkowo nieśmiało, jakby nie wierząc w swoje możliwości, ale wspierana przez biegającego małżonka, coraz śmielej pokazywała się na imprezach biegowych. Po kilku latach doszła do tak niezwykłych wyników, że postanowiła sprawdzić się na arenach międzynarodowych. Rok 2007 obfitował w sukcesy. Tytuły mistrzowskie na 800 i 1500 m, na 10 km i w półmaratonie w Mistrzostwach Polski. Potem medale na Mistrzostwach Europy: srebro na 10 km (w czasie 0:50:50!) oraz złoto w półmaratonie z czasem 1:55!
W końcu Mistrzostwa Świata Weteranów i dwa vicemistrzostwa: na 800 i 1500 m oraz srebro na 5 km.
Wyniki uzyskane przez Panią Tomczak (o których ja mogę tylko pomarzyć) wzbudziły mój głęboki szacunek. "Niesamowite" - pomyślałam. "Fenomen biegowy". Jak to możliwe, że przez tyle lat TAKI duch tkwił zamknięty w niepozornym ciele.
Na Biegu Sylwestrowym w Trzebnicy biegło mi się wspaniale. Po dobrym biegu miałam jeszcze siłę na finisz i wyprzedzałam kolejne osoby. Pamiętam dwie panie, które wyprzedzałam na ostatnim odcinku. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy z wyników wyczytałam, że jedną z nich była Pani Irma. Przebiegałam obok biegającej legendy:)
Pani Irma musiała wtedy myśleć, w co ubierze się w sylwestrowy wieczór, bo o jej prawdziwych możliwościach przekonałam się wczoraj...
Przyjechała z mężem na Bieg Lupusa do Bartkowa. Stanęłyśmy ramię w ramię na starcie. Zamieniłyśmy kilka słów. Ujęła mnie swoją skromnością i urokiem osobistym. Ruszyłyśmy. Z TAKIM kierownikiem wycieczki, choćby i do piekła:)
Po pierwszym kilometrze spojrzałam na zegarek. Tempo zabójcze. Zamarzyła mi się życiówka...:)
Po trzecim kilometrze Pani Irma rzuciła hasło: "Dziewczyny - przyśpieszamy!" Po drodze motywowała nas jeszcze kilka razy. Po czwartym kilometrze, wiedziałam już, że to "nie ten dzień". Mogłam pociągnąć jeszcze w tym tempie ze dwa kilometry, ale zachodziła obawa, czy bieg w ogóle ukończę. Rozsądek nakazywał zwolnić... Plecy Pani Tomczak powoli się oddalały, oddalały...
Na siódmym kilometrze zapłaciłam "frycowe" za zbyt szybki początek. Po ósmym złapałam "drugi oddech" i dałam się ponieść do mety. Na finisz brakło już siły...
Wyszło słabiej od życiówki o ponad pół minuty, ale dałam z siebie wszystko:)
Chylę nisko czoło przed Panią Irmą. Jej czas to 0:52:02.
A tak, zapomniałam wspomnieć... Ma 73 lata.
FOTO: Pani Irma Tomczak.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Dana M (2009-05-12,00:11): Dodam, że Irmina jet moją koleżanką klubową i "parkową". Ten wynik nie jest szczytm jej możliwości. Początek roku przechorowała i mniej trenowała. Chylę czoła i nie tylko ja przed takimi biegaczami jak ONA. kokrobite (2009-05-14,09:35): Mnie też ostatnio na końcówce wyprzedził pan w wieku 70+. Podziwiam takie osoby :-) Jest się od kogo uczyć! :-) Kkasia (2009-05-15,08:34): ludziska! przed nami też taka piękna przyszłość! wierzę, że się tam spotkamy (30 lat biegania?...) Renia (2009-05-15,14:41): Wiesiu! Ale to tak niegrzecznie wyprzedzać starsze Panie;)
|