2009-03-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Barcelona (czytano: 215 razy)

Nie odzywałam się przez dwa tygodnie, ale miałm urwanie głowy.
Bardzo pozytywne zakrecenie. Zawodowa super (może nie jest rewelacyjnie, ale jako¶ może kryzys przetrwam, troszke duzo pracy, ale dam radę, najwazniejsze, że się rozwijam).
Wła¶nie wróciłam z Barcelony, gdzie skutecznie uciekałam od internetu, telefonów i lansowałam się jak tylko można było!...Odpoczęłam niesamowicie!
1.03 przebiegłam maraton, szósty w mojej karierze! Teraz miałam taka rocznicę bo dokladnie rok temu zaliczyłam pierwsze 42,195 km. Biegło mi się cudownie. Pogoda dopisała 11 stopni, pokropil nawet troszke deszczyk. Trasa taka sama jak w zeszłym roku więc fajnie było powspominać jak bardzo męczyłam się za pierwszym razem. Dosłownie miałam takie mysli „o tutaj miałam kryzys” „pamiętam tutaj były migdały i pomarańcze, które jak nigdy smakowaly mi niesamowicie”. Njafajniejsze w tym wszystkim było to, że teraz czułam zupełnie co innego. Zdecydowanie lepsza forma, bieganie po sniegu zrobiło swoje. Mówi±c szczerze to bieglam na pół gwizdka, ale zdałam sobie sprawę z tego dopiero na 30km.
Założenie było takie, że traktuje to troszke treningowo i z sentymentu do mojego ukochanego miasta, ale jak zauważyłam, że idzie mi nieĽle to było już za póĽno na przyspieszenie i chyba mam troszke niedosyt bo ostanimi kilometrami nie nadrobilam calo¶ci, któr± mocno zwalniałam, bo cały czas się bałam, że nie dam rady do końca….No cóż w Krakowie mam w planch zrobic 3:40, taki jest mój cel.
Wynik w Bracelonie to 3:49,50 i najcudowniejsze było to, ze na drugi dzień nie czułam nawet 1 mięsnia, kompletnie nic mnie nie bolało. Miałm wrażenie, że ja nie przebiegłam 42 km ;-)
Dzięki temu mogłam pochodzić po moich ulubionych uliczkach Barcelony i delektować się tym miastem….Jest zarazem takie małe i duże. Małe bo w±skie cudowne uliczki a duże bo nie sposób poznać je tak od razu….Byłam tam piaty raz i za kazdym razem znajduje tam cos nowego.
Dawno się tak nie zrelaksowałam….cudownie!
Jutro opowiem co mnie zdenerwowało....bo takie co¶ tez było ;-)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2009-03-05,09:22): No proszę..na pół "gwizdka" i 3.49.50!!!
Graruluję...3.40 "pęknie" tego Tobie życzę:))) biegaczka;-) (2009-03-05,12:39): Marysiu napisze do Ciebie zebys dała mi jakie¶ wskazówki...co¶ czuje ze beda potrzebne ;-) firearrow (2009-03-05,14:22): marysiu, od razu daj wskazówki na 3:30 ! jacdzi (2009-03-06,11:12): Nareszcie sie odezwalas! Barcelona, cudowne miasto, rozrywka i wspanialy klimat. No i Twoj kolejny zakonczony wielkim sukcesem maraton. Gratuluje i zazdroszcze! biegaczka;-) (2009-03-06,12:36): Barcelona działa na mnie koj±co, podobno to ludzie tworz± klimat i to pewnie prawda ale to miasto...
Sylwia Ty nie przesadzaj z tym 3:30 to nie takie hej siup... przedpel (2009-04-09,18:15): Również będę się wybierał do Krakowa. Panuje 3:40-45, a będzie prowadził mnie Jarema z KB Arturówek. Jak chcesz to możemy się trzymać razem
|