2010-09-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| No to korekta... Robi się ambitniej :) (czytano: 358 razy)

Pobiegłem w ¶rodę 24km tempem... twierdziłem, że tempem maratonu, ale jednak nie za bardzo :)
My¶lałem, że podejdziemy do Berlina spokojnie czyli zaatakujemy 4 godziny. Jednak dzi¶ Tomek orzekł, że je¶li tylko noga nie będzie doskwierać, a pogoda będzie sprzyjać, to atakujemy 3:45. Mówi±c szczerze <4:00 traktowałem jako formalno¶ć. <3:45 powoduje już dreszcz emocji. Zwolnić zawsze można, a nie jest to raczej tempo które mogłoby mnie powalić na asfalt, więc czemu nie spróbować... Pobiegłem dychę tempem 4:41/km. U do¶wiadczonego biegacza to by pewnie wskazywało na maraton w okolicach tempa 5:00/km. Więc 5:20/km dla mnie... Jest nadzieja.
Mocnego biegania już przed Berlinem nie będzie. Może co¶ by było gdyby nie achilles. Tak, to tylko lekkie podtrzymywanie. Wiadomo jak to jest tydzień przed startem - można już wył±cznie zepsuć, poprawić się nic nie da.
Jedziemy do Berlina już w pi±tek i wracamy dopiero w poniedziałek. Fantastycznie!! Nienawidzę systemu, w którym funkcjonuję prawie zawsze - przyjazd na bieg godzinę, maks półtorej przed startem, szybko weryfikacja, po biegu najwyżej posiłek i wypad do domu. To mój pierwszy start za granic± i pierwszy w tak ogromnym biegu. ¦wietnie, że dane mi będzie poczuć atmosferę wcze¶niej i porozkoszować się ni±.
A na fotce miłe wspomnienia z ostatniego weekendu - biegnę po życiówkę na dychę - 46:52. Jaki¶ taki kurcze zrelaksowany na tej fotce...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Rufi (2010-09-20,14:00): pokaz lepiej fotke z finiszu :-) Tam relaksu nie widac :-)
|