Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [22]  PRZYJAC. [146]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Kedar Letre
Pamiętnik internetowy
Nie tylko o bieganiu.

RADOSŁAW Ertel
Urodzony: 1968----
Miejsce zamieszkania: Środek lasu(k.Kępna)
30 / 81


2008-12-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Toruń , Mikołaj i naleśniki. (czytano: 292 razy)



Właściwie to większość na temat PŚM w Toruniu już napisałem w artykule ale jeszcze kilka myśli mi się tłucze po głowie........ więc je sobie ku pamięci zapiszę.

Był to mój najlepszy bieg w życiu.
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby bieg sprawiał mi aż tyle radości.
Dosłownie każdy krok sprawiał mi przyjemność i już od startu biegłem jakiś taki lekki,wyluzowany....po prostu SZCZĘŚLIWY!
Wspaniałe uczucie.
Biegałem jak opętany. To kręciłem jakieś kółeczka,to wyściskałem jakąś panią ( pomimo tych euforycznych uniesień wybrałem kobietę z torbami w obydwóch rękach,co by się bronic nie mogła ani mnie spoliczkować :))), to po lesie ganiałem.
Jeden pan stwierdził na 7 km, że ja to już chyba do półmetka bym dobiegł :)

Teraz aż się boję następnych biegów.

Na 3 km dogoniłem Agę ,Wiecha i Mirka i tak już z nimi do mety dobiegłem ( nie licząc małych odbiegów :)).
Przez ok. 2 km uskutecznialiśmy pogoń za Włochem.Gościu miał koszulkę z napisem "Włochy", więc musiał być Włochem:).
Chyba słyszał nasze rozmowy ,bo za nic nie chciał się dać dogonić. Było wesoło.Do pogoni za Włochem przyłączyło się nawet kilka osób.
Postanowiliśmy wziąć go cichcem.Zaczęliśmy go powoli,,cichutko doganiać i jak już siedzieliśmy mu na karku WYDARŁEM się -"TERAAAAAZ!!!!" i......kilka osób padło na zawał serca. Ale Włoch nie.Jednak był już tak zmęczony ucieczką i naszą determinacją,że odpuścił i został z tyłu.
Atak się powiódł.
Zauważyłem,że Aga ,która była bardzo skupiona na prowadzeniu i pilnowaniu Wiesia,podczas pogoni za Włochem też się rozluźniła i robiła to z uśmiechem na twarzy.
Nie chce tu powiedzieć ,że Aga to jakiś ponuras,wręcz przeciwnie, ale prowadzenie Wiecha to nie taka prosta sprawa była.
Dla tych co nie wiedzą wyjaśniam. Wiechu jest po operacji i ten bieg miał potraktować ulgowo. W trzymaniu właściwego tempa na całym dystansie pomagała mu Aga. Bez niej Wiechu rwałby do przodu bez ograniczeń i mogłoby się to niewesoło skończyć.
Co kilkaset metrów słyszeliśmy z ust Agi - " Wiechu" - i Wiesiu zwalniał. Z wielkim bólem ale zwalniał.

Po dobiegnięciu do mety chwilę odsapnąłem po 1 km finiszu i teraz dylemat: wybiegać na przeciwko Gabie czy zabawiać trochę mojego przyjaciela Darka i Monikę. Krótka chwila zastanowienia.......Darek z Moniką już zapewne trochę się nudzą a GAba jak biegnie to pewnie mniej się nudzi...:))).......
Zostałem z Darkiem. Nie wykąpałem się , nie przebrałem spodni i .......przypłaciłem to obtartymi pachwinami.Ale czegóż się nie robi dla przyjaciół.

Wieczorem rozpoczęła sie impreza. Cześć ludzi już znałem ale sporo osób widziałem na żywo po raz pierwszy.
I co mnie uderzyło najbardziej? ( nie licząc puszki z piwem kilka godzin później)............,że z każdym z nich rozmawia mi się jak ze starym dobrym znajomym........Kluseczka,Ev,Moniq- wraz ze swoimi facetami( chłopaki sorry, ale nie pamiętam waszych imion) Kosmaty,Asmaen,Dybol,Mesz,Radom .......,ze wymienię tylko tych nowo poznanych.
Wszystkich których nie wymieniłem (z powodów postępującej w zastraszającym tempie demencji starczej)przepraszam. :)

Nie muszę chyba dodawać,że wszyscy których już wcześniej znałem okazali się........tak wspaniali jak zawsze.:)

Na imprezce bawiłem się świetnie.Tak dawno nie grałem na gitarze i nie śpiewałem ......a teraz nareszcie mogłem się wyszaleć.To nic ,że nie słyszałem co gram i śpiewam
( czyt.ryczę).
Akustyka tej sali była tak niesamowita,że RYCZĄC jakąś piosenkę zupełnie nie słyszałem swojej gitary - choć waliłem w nią zapamiętale - ani swojego głosu, ale słyszałem dobrze dźwięki wydobywające się z gitary - siedzącej na przeciwko i grającą cichutko palcami - Gaby.
Ot taka ciekawostka.

Wczoraj usłyszałem próbkę naszych śpiewów. Powiem szczerze. Jestem przerażony:). Ten ryk zarzynanych bawołów nie jest miły dla mojego ucha :))) ale najważniejsze ,ze nikomu to chyba nie przeszkadzało,no i przecież to tylko fragmencik. Reszta na pewno była na najwyższym światowym poziomie :))))
MUSZĘ tu dodać,że myślę tylko i wyłącznie o swoim " śpiewie"

Po raz pierwszy w życiu zostałem też Mikołajem. Chciałem napisać świętym,ale klawiatura mi się przy tym słowie blokuje :)
Trudna to rola. Spociłem się okrutnie , brody pół połknąłem.
A najgorsze to jak mi się dzieciak postawił.
Mówię do niego- " a może jakiś wierszyk powiesz miły chłopczyku"
A chłopczyk na to - " NIe chce mi się" :)))))
Trzeba było jokoś z tej sytuacji z twarzą wyjść i jeszcze do tego cały Team patrzy, więc.........rozpłakałem się i wybiegłem z sali:)))))

Imprezę będę wspominał zapewne bardzo,bardzo długo i zawsze z uśmiechem na twarzy.

W niedzielę obudziłem się i.......w dalszym ciągu byłem naładowany ....szczęściem.Czułem się wśród tych wszystkich otaczających mnie ludzi miło i swojsko.
Nieoceniona Gaba zrobiła pyszną kawę ale nie o kawę tu chodziło ale fakt ,ze można na chwilę przycupnąć pod ścianą pomilczeć chwilkę, by za chwilę zaryczeć na widok pojawiającej się w drzwiach nowej zaspanej twarzy - "DZień dobry,cześć i czołem....." ....i znów niemal szeptem rozmawiać o.................

Podczas zwiedzania Torunia dowiedziałem się ,że wszyscy ale to dosłownie wszyscy ludzie związani z Toruniem to .....alkoholicy :)))) Kto był, to wie o co chodzi:)))
Rozbroił mnie też kilkakrotnie Jerzyk swoimi tekstami... a jakimi???...to już zostawię dla siebie.

Troszkę chaotyczny ten wpis ale chcąc pominąć to co napisałem w artykule..... zamieszałem się trochę.

Było wspaniale do samego końca .Humoru nie popsuła nam nawet pani rzucająca talerzami.Naleśniki i tak były pyszne.
Miałem to szczęście?:),że siedziałem koło chłopaków Gaby i załapałem się na dodatkową porcję naleśników.
Na wagę na razie nie staję :)

A teraz pozostaje tylko czekać na następna imprezę ( biegową oczywiście :)))))

Może u mnie??? Kto wie.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


AgaR. (2008-12-10,12:06): Ja chcę jeszcze raz !!!! I lecimy na 1:16 !!! A co !!! Radku...uwielbiam czytać Twojego bloga. Nieczęsto piszesz, ale jak już coś skrobniesz, to frajda z czytania jest ogromna :)) Tylko ogranicz pierniczki hihi :>
Kedar Letre (2008-12-10,12:09): Na 1.16?! No dobra, tylko Wiesia mocno bandażem trzeba będzie ścisnąć,bo ....nie da rady :)))))
AgaR. (2008-12-10,12:27): Coś Ty! Za rok będzie w super formie i nam pozającuje....
mamusiajakubaijasia (2008-12-10,12:29): U Ciebie powiadasz?..............Bardzo mi się ta myśl podoba:) Wiem, niestety, kto był chłopczykiem stawiającym się Mikołajowi. Pamietam też, jak Jerzyk w trakcie wręczania przez Ciebie prezentu Kubie, podszedł do Was i konfidencjonalnym szeptem poinformował Ciebie - a właściwie Mikołaja - że Kuba nie był grzeczny:) Jeszcze długo, długo, będę pamiętać obłęd w Twoim spojrzeniu przed wręczaniem prezentu ostatniemu dziecku i Twój dogorywający jęk.."Gaba, ja już nie mogę" (zważając, że ciepły strój Mikołaja miałeś założony na swoje zwykłe ciuchy, to szacunek mój dla Twgo samozaparcia sięga zenitu:) Co zaś do ryków, to....dobrze jest sobie poryczeć bezkarnie:) Mnie zapadło wybitnie w pamięć nasze wspólne - całej trójki "Życie to jest teatr" już w świetlicy:) I jeszcze jedno...nie wiedziałam, nawet mi do głowy nie przyszło (nie kryguje się), że chciałeś wybiegać naprzeciwko mnie:))))...Poranna kawa i pogaduchy na korytarzu zawsze na wagę złota:)...A co do Torunia i jego wpływu na osobistości związane z nim, to....myślisz, że Ojciec Dyrektor też??? Pozdrawiam Radek....i pozostaję w WIELKIEJ NADZIEI, że nastepny raz będzie już z Krysią i Jackiem. Jakoś tak podskórnie czuję, że on i Jerzyk mogą razem dokonać wielkich czynów:))))
Marysieńka (2008-12-10,12:43): Radku... R E W E L A C J A Powiedacie, że za rok 1.16...pobiegniecie..To ja się podłączę do tego wagonika..Mogę?? :))))
golon (2008-12-10,12:48): Radek świetny wpis - bardzo fajnie , miło sie go czytało :=) szkoda że mnie tam nie było z wami żałuję tego - mając nadzieje że na następnej integracji już będę z wami :=)
Kedar Letre (2008-12-10,12:52): Marysiu! Zapraszamy, będzie nam miło gnać z Tobą na 1.16..........1.16, mój Boże. Tylko zrzucę 15 kg i jestem do dyspozycji
Kedar Letre (2008-12-10,12:54): I ja Golon się na Ciebie doczekać nie mogę,bo w Katowicach tylko kilka sekund pogadaliśmy i......tyle Cię widzieli.....
dario_7 (2008-12-10,13:24): Radek, takie teksty mogę czytać bez końca! Jeszcze mi w uszach huczy! :D Kolano zdarte, paznokieć u nogi czernieje, a ja... wciąż chcę jeszcze! Chcę z Wami biegać (i integrować chcę też ;)! Jesteście niesamowici! :Dzięki i do - mam nadzieję - rychłego zobaczenia! :D
Hepatica (2008-12-11,23:09): :-))) Szkoda, że nie zabrałeś ze sobą żony. A nie brakowało Ci jej przypadkiem???:-)))







 Ostatnio zalogowani
Edyta300
03:54
Ty-Krys
01:05
japa
00:08
malkon99
23:36
wypar@interia.pl
23:22
Grzegorz Kita
22:56
Wojciech
22:56
mieszek12a
22:51
batoni
22:47
piotrhierowski
22:38
Citos
22:25
Raffaello conti
22:15
@malakasia_
22:05
szmaj
22:01
mogebycostatnixd
21:49
Piotr100
21:49
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |