2008-11-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Błotny dzień. (czytano: 1281 razy)

Jestem leśnikiem.
A co robi leśnik każdy wie.
Chodzi po pachnącym lesie,wdycha świeże powietrze,słucha przepięknego śpiewu ptaków,zachwyca się otaczającymi go zewsząd kolorami i zapachami............
Powyższy opis jest tylko częściowo zgodny z prawdą. Owszem, korzystam z tych darów pełnymi garściami ale są jeszcze inne "dary" ,które daje mi las......
Oto jeden dzień z życia leśnika.
Ten dzień rozpoczął się........po prostu rozpoczął.
Pobudka jak zwykle o 5.45,palenie w piecu i inne codzienne obowiązki domowe.
Dzisiaj miał przyjechać do lasu klient odebrać swoje drewno więc wyjechałem z domu przed siódmą.
Moim zadaniem było zawieść gościa pod stos i wypisać mu kwit. Drewno leżało w dwóch miejscach więc po pokazaniu mu pierwszego popędziłem samochodem ( ok.7km) w drugie ,żeby sprawdzić czy da radę wyjechać.Taki samochodzik ładuje na raz ponad 35 m3 drewna a 1m3 sosny waży ok.800 kg.
Do tego dodać wagę samochodzika ( ponad 20 ton) i........trzeba się dobrze zastanowić czy w dane miejsce można wjechać.
Pogoda była dobra.
W tym miejscu należy sie wyjaśnienie,że dla leśników pogody są: dobre albo bardzo dobre.
To była - powtórzę - dobra. Temp. 0 st., silny wiatr,opady śniegu przechodzące w deszcz.
Przejechałem więc trasą, którą pokonać miał klient i stwierdziłem ,że z trudem, ale da radę przejechać.
Wróciłem więc po gościa ( niestety nie znał lasu) i przywiozłem go w to drugie miejsce.
Wypisałem kwit i poszedłem do pobliskiego drzewostanu zaznaczać farbą drzewa do ścięcia.Nie było tego dużo więc ok. godz. 9.00 postanowiłem podjechać na zrąb do pracowników.
Wsiadłem w samochód i rozpocząłem jazdę.Niestety z powodu leżących na drodze drzew byłem zmuszony do wyjazdu tą samą drogą co wyjeżdżający przed chwilą samochód wywozowy.
Jazda z powodu wyżłobionych głębokich kolein i wszechobecnego błocka groziła w każdej chwili "utopieniem" samochodu, lecz przecież codziennie tak jeżdżę więc parłem naprzód jak czołg.W pewnej chwili pojawiła się przede mną znajoma mi dobrze kilkumetrowa dziura więc aby ją pokonać i nie stanąć przyspieszyłem . Pomimo tego ,ze wziąłem poprawkę na większe niż zwykle błoto i głębsze niż zwykle koleiny pokonać się tej dziury nie udało.
Rozpędzony samochód zsunął się w koleiny , zarył się z rozmachem w błotne masełko i .....stanął.
Zablokowała się skrzynia biegów, więc nawet nie podjąłem próby na wstecznym.Byłem tak głęboko, że otwierając drzwi odgarnąłem trochę błota.Takie sytuacje zdarzają się w lesie często ale tym razem zaryłem się na amen.
Próba wyciągania samochodu ciągnikiem nie wchodziła w grę ,bo zaryłem się tak głęboko,że groziło by to uszkodzeniem samochodu.
Pozostało mi tylko kopać............więc kopałem.......4 godziny.
Na początku byłem wściekły na siebie - bo mogłem tę dziurę sprawdzić. Po kilku minutach moja wściekłość przeszła na pracowników ,którzy zostawili ściete drzewa na tej lepszej drodze uniemożliwiając mi tym samym przejazd.
TAK, TO PRZEZ NICH!!!! - krzyczało mi w głowie.
Po następnych kilku minutach złość ze mnie uszła i..... rozpocząłem kopanie.
I nie obijałem się .Kopałem zapamiętale jakby od tego zależało moje życie. Pot lał się litrami a krew - strużkami - z poranionych rąk.Aby odkopać wiszący na "brzuchu" samochód musiałem kłaść się w błocie to na brzuchu ,to na boku więc po kilkunastu minutach wyglądałem .....jak po Katorżniku.
Chwila odpoczynku i znów do roboty.
I tak przez 4 godziny.
Około 12.30 samochód był odkopany.Teraz jeszcze tylko pozostało przekopać sobie wyjazd i....po 13 mogłem już podjąć próbę wyjazdu.
Udało się za pierwszym razem.
Kiedy poszedłem oddać pożyczoną z pobliskiego zakładu meblarskiego łopatę,wyszło do mnie kilku pracowników zaciekawionych błotnym dziwadłem .
I tu niespodzianka.
Powiedziałem do nich;
- "Troszkę się ubrudziłem, co?!
- Ale Ty przecież lubisz błoto. Wiem ,bo czytałem artykuł o Biegu Katorżnika. - powiedział jeden z nich.
- Lubię,ale nie w pracy- odpowiedziałem ze śmiechem,bo mnie gościu rozbawił.
Kurczę,przez to bieganie sławny się staję,ludzie mnie rozpoznają.:)))))
Pojechałem do domu się przebrać ale wcześniej zrobiłem kilka zdjęć, które jednak w pełni nie oddają prawdy. Wyglądałem znacznie gorzej.
Piękna i romantyczna jest praca leśnika :))))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Henryk W. (2008-11-28,06:27): Ale jaja, doświadczony leśnik a jeżdzi po lesie zimą bez łopaty, potem musi biedaczysko pożyczać. Ja po lesie nie jeżdżę ale zimą bez łopaty w bagażniku się nie ruszam. Marysieńka (2008-11-28,06:35): Radku....Szkoda, że tego nie widziałam..Ślicznie musiałeś wyglądać.. No i kto w końcu ..zawinił???
Może pogoda temu winna?? :)) mamusiajakubaijasia (2008-11-28,06:41): Jestem przekonana, że pod koniec kopania zwijałeś się już ze śmiechu...nawet jeżeli nie dosłownie, to w duchu...bo to przecież bardzo śmieszne jest:)).............I jeszcze jedno...na tym zdjęciu masz tak młodą buzię, że nie dałabym Ci więcej jak 24 lata...no, 25 góra:))) emka64 (2008-11-28,08:36): Czyli nim zaczniesz biegać potaplaj się w błocie, a skąd miałeś na miejscu zdarzenia fortografa ? To chyba jednak było przestępstwo upozorowane :) dario_7 (2008-11-28,12:08): Radek, ja też tak chcę! Co zrobić, by zostać leśnikiem? Mam już dosyć tej zakichanej "cywilizacji"... :D emka64 (2008-11-28,15:36): Teraz dopiero załapałem! Specjalnie się wpierniczyłeś w tą dziurę z błotem , bo nie miałeś tematu na bloga! Ot, cwaniaczek :) Kedar Letre (2008-11-28,15:54): Heniu,zimą to ja jeżdżę z łopatą obowiązkowo,ale przecież mamy jeszcze jesień :)))) A tak poważnie to dupa wołowa ze mnie ,chociaż w tym wypadku zaoszczędziłbym jedynie 20 minut :) Kedar Letre (2008-11-28,15:56): Marysiu ,wiesz kto jest winny. OCET WINNY!!! :))) Kedar Letre (2008-11-28,15:59): Gaba, po pierwsze to.......Ty wiesz co.Po drugie to masz świętą rację.Cała sytuacja zaczęła mnie szczerze bawić .Ta moja wściekłość,bezsilność była taka śmieszna.....kurczę musimy pogadać w Toruniu. Kedar Letre (2008-11-28,16:01): Emka,zdjęcia rąk zrobiłem na miejscu ale aparat zaczął wyglądać jak bryła błota więc resztę zrobiłem w domu.:)) Kedar Letre (2008-11-28,16:03): Pytasz Darek jak zostać leśnikiem? Nic prostszego .Musisz wytaplać się w błocie i idziesz do nadleśnictwa i......jesteś przyjęty.:))) Renia (2008-11-28,17:58): Ale górnik ma gorzej:))) Rufi (2009-01-09,13:21): Jak zwykle świetna relacja - i tak Ci zazdroszcze tej roboty :-) Hmmm a ja jakoś nie staje sie sławna dzięki bieganiu :-)))
|