Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [1]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Marilson_Gomes
Pamiętnik internetowy
Droga do sukcesu- Kamil Maliborski


Urodzony: --
Miejsce zamieszkania:
3 / 6


2008-09-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
46 Bieg Westerplatte (czytano: 1762 razy)

 

Dzisiaj dokonałem niemożliwego. Wczoraj poszedłem spać o godzinie 20:30, gdyż musiałem w tym tygodniu wstawać o 5:30, żeby dojeżdżać do liceum. Przed wyjazdem na 46 Bieg Westerplatte zrobiłem 2 serie brzuszków, żeby podczas biegu nie dostać kolki. Kiedy dojechałem z rodzicami na miejsce zapisów, to wypełniłem szybko zgłoszenie, odebrałem chip i poszedłem się przebrać do Pałacu Młodzieży, tam gdzie się przebierali wszyscy bior±cy udział w zawodach. Po godzinie poszedłem zaj±ć miejsce w autokarze, który miał nas zawie¶ć na Westerplatte. Przed wyjazdem, dosiadł się do mnie pan Dariusz. Rozmawiałem z nim do¶ć długo. Po dojechaniu autokarów na miejsce, wszyscy wysiedli i zaczeli się rozgrzewać. Zrobiłem zogrzewkę z panem Dariuszem. Przed startem nast±piła uroczysto¶ć zwi±zana z Westerplatte, miejscu znacz±cym dla historii Polski. To wła¶nie tutaj wojska polskie broniły się przed atakiem Hitlerowców. Po uroczysto¶ci zawodnicy zaczęli się ustawiać na start. Najpierw ustawili się osoby niepełnosprawne, czyli wózkarze. Wystartowali¶my parę minut po nich. Oczekiwanie na strzał startera... 3...2...1... Start! Ruszyli¶my w miarę równo. Biegłem na pocz±tku ¶rednim tempem i na pierwszy kilometr miałem czas 3:56. Po 5km na mo¶cie dogonił mnie pan Dariusz. Motywacja była jeszcze większa, gdyż za moimi plecami trzymał się jaki¶ starszy pan. On mi powiedział podczas biegu: Dobrze robisz młody, trzymaj równe tempo, i nie rwij tego tempa. Biegli¶my razem do 8 kilometra i po tym ósmym kilometrze zacz±ł przy¶pieszać. Ale ja nie patrzałem na niego, trzymałem swoje szybkie tempo dalej. Na jeden kilometr przed met± dogoniłem pewnego pana w ¶rednim wieku. Ten kilometr zacz±łem finiszować... wyprzedziłem go. Ostatnie 100 metrów już zacz±łem finiszować sprintem. Dobiegłem cały zmęczony. Czas: 00:42:44. Mój nowy rekord. Po biegu zjedłem z rodzicami obiad w restauracji. Po obiedzie nagle usłyszałem: Pierwsze miejsce Marcin Chabowski. No to pobiegłem go zobaczyć. Miał czas 00:30:43, zakładaj±ć, że dzisiaj mieli¶my bardzo parne powietrze. Po chwili zapytałem się go, czy możemy sobie zrobić wspólne zdjęcie. On powiedział, że tak. Tata podszedł i zrobił nam wspólne zdjęcie. To był dla mnie zaszczyt rozmawiaj±c z najwybitniejszym pomorskim lekkoatlet±. Przed tym rozmawiałem jeszcze z Juliusem Legayem. Niestety nie umiał rozmawiać w języku polskim, więc dogadałem się z nim w języku angielskim. Był on czwarty i miał czas 00:31:10. Z nim też zrobiłem sobie zdjęcie. To były moje najlepsze zawody, w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem.

(Na zdjęciu stoję z Marcinem Chabowskim)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Jawi63
22:42
miras
21:57
Hubert87
21:48
Pawel63
20:47
romelos
20:36
chris_cros
20:08
Bartu¶
20:01
entony52
19:59
Przemek_Czersk
19:32
Wojciech
19:27
ziutek58
19:24
szymon_p
18:57
kolotoc8
18:22
marian
18:22
dejwid13
18:16
stanlej
18:06
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |