2026-01-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Czwarty start w BIEGU Z TERMAMI w Mszczonowie (czytano: 44 razy)

Piszę czwarty raz ale pewności nie ma. w każdym bądź razie zawsze ceniłem sobie starty w niezbyt fajnych zimowych okolicznościach przyrody na trasie trochę jak na "wygwizdowie". Ale lubię, kiedy organizator nie porywa sie z motyką na słońce i zamiast namiotów oferuje szkołę jako bazę zawodów gdzie jest miło gdy za oknem mróz. W tym roku uczestników jakby mniej niż w poprzednich latach. Dla mnie to szczególnie miły start bo w czasie rocznej podróży po wielu miejscowościach, gdzie odbywają sie imprezy nie mam okazji spotkać takiej dużej gromady znajomych. Jechałem do Mszczonowa zaraz po przeziębieniu i zredukowaniu aktywności do niezbędnej ilości. Co prawda w sobotę brałem udział w Łowiczu w PARKRUN-nie ale na spokojnie. Jak sie okazało w praktyce jednak byłem w gazie (świeżości). Pomimo, że nie planowałem wchodzenia w tym dniu na podium i raczej szybki powrót do domu (z dodatkowym treningiem po drodze) to rzeczywistość mnie zaskoczyła. Zabrakło mocniejszych zawodników NW takich jak chociażby byli lekko powyżej mojego poziomu rok wcześniej, kiedy to pomimo bardzo dobrego marszu byłem na tej trasie 4-ty. Ale wygrałem wtedy po raz pierwszy z Adamem B. Co mnie wyjątkowo ucieszyło. Od tego czasu dwa razy dołożył mi po minucie w Modlinie i Radomiu. Życie. Teraz tylko jeden zawodnik był o poziom wyżej za to pozostali trochę słabsi i nikt mnie nie naciskał. Przemarsz bez historii. Nie tak jak miesiąc temu w Radomiu. Od startu wszystko sie ułożyło tak, że należało jedynie kontrolować odległości. Tak podsumowując to mam dobre przeczucie, że czym dalej w sezon nie powinno być źle. Ale czego tu oczekiwać, kiedy ma sie tyle lat co ja. Każdy start to kolejna przygoda. I zastanawianie sie nad błędami. Modyfikowanie treningu. Cały czas mnie to kręci i to jest najważniejsze. Widzę korzyści z racjonalnego treningu. To buduje samopoczucie i apetyt na kolejny mocny trening.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |