Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [16]  PRZYJAC. [37]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Gerhard
Pamiętnik internetowy
Grubas na zwolnieniu warunkowym

Wojciech Muszyński
Urodzony: 1977----
Miejsce zamieszkania: Kolbuszowa
149 / 176


2013-09-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Końcówka wakacji (czytano: 285 razy)



Spokojne ostatnie dni wakacji. Nie tym razem!

Dwudniowy pobyt w Beskidzie Niskim.

Powrót do domu na dwie noce.

Wyjazd do Gdańska. Nocleg w Warszawie i wieczorne zwiedzanie Łazienek Królewskich. Chińskie lampiony w uliczkach parku i błądzenie z dziećmi w poszukiwaniu otwartego wyjścia. W okolicy kibice Legii (szybko zniknęli - rozpoczął się mecz) i dziesiątki biegających osób.

Rano znowu w samochód i kilkugodzinne zwiedzanie Malborka. Fantastyczny przykład średniowiecznej architektury.

Nocleg w Gdańsku i krótka poranna kąpiel w Zatoce Gdańskiej. Rodzina zostaje na plaży, a ja błądzę samochodem po Gdańsku i Gdyni, pomagając Młodej Parze odebrać suknię ślubną oraz zrobić i rozwieźć ostatnie zakupy. Wieczorna wizyta na basenie (dzieciaki pomimo wielogodzinnego moczenia nóg w Bałtyku miały jeszcze chęć na kąpiel w nieco cieplejszej wodzie).

Rano przebieżka deptakiem do Sopotu i powrót po plaży (znowu sporo biegaczy, a także kilka osób kąpiących się lub ćwiczących sztuki walki). Potem kąpiel i pływanie w Bałtyku. Rodzinna przechadzka. Wspaniały łosoś w szpinaku i powrót do hotelu.

W sobotę ślub u gdańskich dominikanów (niestety nie spotkałem znajomych) i wesele na Kaszubach. Piękny ośrodek z licznymi atrakcjami dla dzieci. Pośród tych atrakcji sadzawka, do której wpadła piłka, a zaraz potem mój synek (w uroczystym stroju weselnym). Przebranie młodego w nieco mniej formalny strój ("Tato!! Nic się nie stało! Woda w morzu była zimniejsza!"). Stosunkowo szybkie wyjście z imprezy.

Rano przebieżka brzegiem kaszubskiego jeziora i krótkie poszukiwanie ośrodka w którym nocowałem. Na szczęście miałem przy sobie ulotkę o trasach Nordic Walking z mapą okolicy, co pozwoliło mi spokojnie dobiec na miejsce. Tym razem biegaczy żadnych nie spotkałem. W zasadzie przez półtora godziny biegu widziałem tylko pojedynczych wędkarzy. Fantastyczna okolica na przygotowanie do triatlonu!! Trochę irytowały liczne tabliczki "Teren prywatny, wstęp wzbroniony", ale ignorując te zakazy miałem ogromną frajdę, biegnąc wąską ścieżką wśród drzew, szuwarów, pagórków, namiotów, domków letniskowych i okazałych rezydencji. Śniadanie i znowu dziesięć godzin w samochodzie.

I tak skończyły się tegoroczne wakacje.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Admin
12:07
miras
11:42
mieszek12a
11:25
JACEK W.
11:21
alex
10:57
sl0910
10:51
malkon99
10:32
piotrhierowski
10:09
michu77
10:02
platat
09:48
kacu71
09:38
FEMINA
09:35
Wojciech
09:27
placekjacek
09:03
Raffaello conti
09:03
kostekmar
09:02
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |