Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [14]  PRZYJAC. [31]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
creas
Pamiętnik internetowy
"Wciąż biegnę i biegnę, dobrze mi z tym... " (TSA)

Krzysztof Wieczorek
Urodzony: 1968-07-02
Miejsce zamieszkania: Katowice
72 / 109


2012-05-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Z "czwórką" na słońce... (czytano: 284 razy)



No i to by było na tyle, jeśli chodzi o łamanie 4 h na najbliższym Silesia Marathonie. Fajnie było sobie pomarzyć, poplanować, potrenować. Na pewno wyjdzie na zdrowie. Podobno trening to maratonu ma bardzo pozytywny wpływ na organizm – w przeciwieństwie do samego biegu.
Nie będę się porywał z łamaniem czwórki na słońce ;-). Rozsądek musi zwyciężyć. Myślę sobie tak: na te cztery godziny czuję się przygotowany „na styk”. To znaczy w dobrych warunkach, przy odrobinie szczęścia i dużej ilości samozaparcia, jestem w stanie je złamać. Jednak w upale, na niełatwej przecież trasie, nie mam szans. Jeśli zacznę w takich warunkach w tempie po 5:40 min/km, to będę na najlepszej drodze, aby pod koniec walczyć o złamanie 5h, albo w ogóle o ukończenie maratonu.
Biegałem w ostatnich dniach dwa razy w upale. Raz 12 raz 10 km. Tempo niby spokojne – 6:10 – 6:20. A czułem się, jakby to był jakiś ekstremalny trening. Tętno cały czas w drugim zakresie, a pod koniec wchodziło w trzeci. Masakra.
Pamiętam opowieści z zeszłego roku z Wrocławia, kiedy była podobna pogoda. Pamiętam jeden z zeszłorocznych Biegów Dzika, kiedy w upale nie byłem w stanie złamać 2h w półmaratonie. I stąd moja decyzja, aby pojutrze podczas SM dać sobie spokój z tą czwórką. Wolę nie zrobić życiówki, ale jednak ukończyć maraton na własnych nogach, a nie w karetce.
Wprawdzie teraz przeczytałem prognozę mówiącą, że w czwartek ma się trochę ochłodzić, ale to głównie na północy. W Katowicach 22 stopnie. W dalszym ciągu za dużo. W zależności od tego, jak się będę czuł, w ostatniej chwili podejmę decyzję – czy zaczynać w tempie na mniej więcej 4:15, czy od razu pobiec z prowadzoną przez Szymona grupką na 4:30. Jedno, co mogę obiecać – przede wszystkim sobie, to, że do końca na pewno będę walczył o jak najlepszy wynik. Na pewno nie będę się oszczędzał. Gdyby się okazało, że zacząłem poniżej możliwości, to pod koniec przyspieszę. Tak, aby na metę dobiec „na rezerwie”. Ale też jednocześnie „w jednym kawałku”. Jeśli więc będę czuł, że jest za szybko, to zwolnię.
A łamanie 4h przekładam na później. Może w czasie wakacji któryś z maratonów na Muchowcu trafi się przy chłodnej pogodzie. Może w jesieni w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu. A może za rok podczas kolejnej Silesii. Przynajmniej będę miał cel przyświecający podczas treningów.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


DamianSz (2012-05-02,09:33): Mądra decyzja. Choć ja sam zastanawiam się jeszcze jak potraktować ten bieg ? Na pewno nie będę starał się złamać trójki, ale z drugiej strony nie chcę mi się tak biec całkiem rekreacyjnie....Chyba zdecyduję zaraz po starcie -)
creas (2012-05-02,09:58): Dzięki Damek za dobre słowo i wsparcie! Bo wcale nie jest mi łatwo z tą decyzją. Choć taką zupełnie ostateczną też podejmę chyba dopiero po pierwszych kilometrach. Bo najnowsza prognoza pogody zrobiła się jakby ciut bardziej optymistyczna :)







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
20:04
uro69
20:02
maste
19:48
scorpius
19:30
bladejm
19:24
mikeg
19:23
Admin
19:22
Raffaello conti
19:22
saul
19:20
Andrea
19:19
GrandF
19:05
maur68
19:03
robert77g
18:57
JolaPe
18:48
Biela
18:26
eferde
18:10
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |