2012-04-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Powrót (czytano: 292 razy)

W planie miałem bieganie we wtorek. Nie poszedłem, bo nadal odczuwałem jaki¶ minimalny ból. W ¶rodę zrobiłem 5,3km żółwikiem (6:05/km), stopa w porz±dku.
W pi±tek biegałem z kumplem po Parku Południowym, przebiegł swoje pierwsze 30 minut. Brawo! Wróciłem do domu normalnym tempem, stopa nadal w porz±dku. Biegali¶my wieczorem, nadziali¶my się na grupę ludzi bawi±cych się w jakie¶ ¶redniowieczne RPG. Dziwne znaki i pomruki, było bardzo klimatycznie.
W sobotę w planie piłka nożna, szedłem na boisku. Nawet nie wiedziałem, że we Wrocławiu się jaki¶ zjazd piknikowców odbywa, pełno ludzi z koszykami, no cóż pogoda na piknik nie była zbyt dobra, wiało, kropiło i było siedem stopni. W piłkę nie pograłem, zamiast 10 osób przyszły cztery i jeszcze nie było gały! Takie to granie w piłę z szachistami:).
Wczoraj najpierw 12 kilometrów ¶rednim tempem poniżej pi±tki, potem truchtanie z Bratem, robili¶my tez podci±gnięcia, drugi raz w życiu zrobiłem 10, w dodatku na jakim¶ parkowym, zimnym dr±galu. Jest moc:). Po moim siódmy kilometrze usłyszałem jakie¶ przekleństwa. Muzyka dudniła w uszach, a ja wyraĽnie słyszałem te wszystkie soczyste słowa. Odwróciłem się. Niebieski matiz zatrzymany na ¶rodku przej¶cia dla pieszych, dwóch grubasów krzycz±cych na biegacza. Dwie małe drogi przecinaj± park, biegacz nie biegł zbyt szybko (wyprzedzałem go), pytanie za pięć punktów ile jechała para grubasów?
-"To nie mogłe¶ się zatrzymać???"- grzmiał jeden z grubasów. Zawróciłem, żeby też porozmawiać z tymi grubymi panami. Jeżdżenie zbyt szybko po małych uliczkach jest wysoko naganne. Po drodze wzrokiem zlokalizowałem spory kijek, ot tak na wszelki wypadek:). Zanim dobiegłem na miejsce, dwóch cwanych grubasków już odjechało. Pewnie ¶pieszyli się na kanapę i do michy z chipsami light:). Zapytałem biegacza czy wszystko gra, wszystko grało. I kolejny trening bez przygody....:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |