2011-09-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Hidalgo (czytano: 590 razy)

Nabuzowani emocjami z dzisiejszej przygody,wieczorkiem zapu¶cili¶my sobie film,niedawno ¶ci±gnięty "Hidalgo.Ocean ognia",konsumuj±c przy tym ¶wieżo ¶ci±gnięte wino a la Klaudynka,tym razem czerwona porzeczka.Wyszło znakomicie.Po filmie,poszli¶my nakarmić konie,a tu surprise,koni nie ma!Korzystaj±c z pełni księżyca pasły się pod lasem.Zawołali¶my nasze championy,pierwsza galopem ruszyła Majka,największy głodomor(dostaje największe i najlepsze porcje),za ni± Bahrain i...biedak nie wcelował!Dopiero dwa dni,jak przearanżowali¶my pastwiska i nie zauważył ogrodzenia.Składało się z:linki pastucha,brezentowej smyczy Krusa i sznurka wi±załkowego.Ostał mi się ino sznur!Zmycz służyła mi 5 lat do wszystkiego dosłownie,ł±cznie z holowaniem samochodu i dopiero Bahcio j± zniszczył.U¶miali¶my się setnie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |