2010-11-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Uczę się biegać od nowa. (czytano: 462 razy)

W poprzedni weekend pobiegłem Bieg Kolejarski. Około 6,5km (choć organizatorzy upierają się, że 6) w 31 minut. Całkiem przyzwoicie. I po tym biegu się odblokowałem - rozbiegania robiłem co prawda wolno, ale na bardzo niskim tętnie, w bardzo dużym komforcie.
A potem moje bieganie się skończyło. I właśnie zaczyna się od nowa :)
Spotkałem się z Tomkiem na wspólnym treningu. Miał mi pokazać sprawność do robienia w czasie zimowych treningów, ale przede wszystkim obejrzeć i skorygować moją technikę. Przebiegliśmy się razem do Tesco na parking podziemny (doskonałe miejsce do treningów!) i w tym czasie mnie obserwował. To co ja zauważyłem od razu i co mnie oczywiście zdziwiło, to fakt, że Tomek będąc 10cm wyższy robi znacznie krótsze kroki ode mnie. Dobiegliśmy na miejsce i zaczynamy rozmawiać. Tomek stwierdził, że w tej technice, którą reprezentuję, prezentuję się całkiem dobrze. Ta technika, to bieganie bardzo nisko, sięganie daleko nogami i nabieranie rozpędu balansem całego ciała. Ale przede wszystkim właśnie to dalekie sięganie nogami do przodu. Zawsze myślałem, że im mniej kroków zrobię, tym mniej się zmęczę i Tomek w zasadzie nawet przyznał mi rację, ale z jednym zastrzeżeniem - do pewnej prędkości. Jeżeli nawet na tym dobiegu biegłem bardziej ekonomicznie od niego, to gdybyśmy zaczęli przyspieszać, ja musiałbym dokładać znacznie więcej dodatkowej energii niż on. Przy pewnej prędkości nasz wysiłek by się zrównał, a potem to ja harowałbym ciężej niż on. No więc zacząłem się uczyć. Najpierw chodzić. Potem dopiero pomalutku truchtać. Nowa technika charakteryzuje się krótkimi krokami, stawianiem stóp właściwie pod sobą, właściwie bez sięgania do przodu. A przy tym cały tułów uniesiony wysoko, łokcie także znacznie wyżej niż miałem dotychczas. Poprzednio miałem wrażenie, jakbym pod sobą miał przepaść i musiał sięgnąć wprzód do bezpiecznego lądu, a teraz jest jakby odwrotnie - jakbym biegał po bieżni automatycznej, która jest bardzo, bardzo krótka, a przepaść jest przed nią. Nie wiem czy w ogóle ktoś rozumie coś z tych opisów, ale lepiej nie potrafię :)
Zobaczymy co będzie. Na razie wydaje mi się to sztuczne i męczące, ale muszę zrobić kilka dłuższych wybiegań, żeby móc coś powiedzieć. Na pewno widzę w tym potencjał - na krótkich przyspieszeniach widziałem, że mam jeszcze bardzo dużą rezerwę rytmu, ruchową, a tylko brakuje mocy, która się nadrobi. W starej technice dość szybko dochodziło się do ograniczenia związanego z konstrukcją układu ruchu, a to przeskoczyć niełatwo.
Startów na razie nie będzie żadnych. Na spokojnie będę się oswajał z nową techniką, robił sprawność, trochę siłowni i póki co to tyle.
Bye
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Rufi (2010-11-29,22:15): Wez sobie u nas ta karte multisport - porobisz sprawnosc :-) a technika,.....czy ja wiem?..biegaj jak Ci wygodnie. Woland (2010-11-30,09:54): Wiecie jak to jest z techniką. Jeśli uczymy się czegoś sami, to wyrabiamy złe nawyki. Jeśli uda się je skorygować, to jesteśmy zadowoleni i lepiej nam dana rzecz wychodzi, choć na początku nowa technika może wydawać się sztuczna i niewygodna. A co do sprawności, to rozmawiałem z Tomkiem i uznaliśmy, że jestem za słaby, najpierw się podciągnę samą siłownią. Rufi (2010-12-01,12:21): Sama jestem ciekawa wynikow poprawy techniki. Ciekawe czy to wyjdzie.
|