Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [19]  PRZYJAC. [111]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Beauty&Beast
Pamiętnik internetowy
Lecę, bo chcę :)

Pawłowska-Pojawa Anna
Urodzony: 1976-05-06
Miejsce zamieszkania: Warszawa
211 / 228


2009-11-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Musi boleć (czytano: 413 razy)



Zakwasy mam :( Normalnie, regularnie mam zakwasy. Czy też, bardziej prawidłowo, mikrouszkodzenia mię¶ni. Jak zwał, tak zwał, ważne, że boli. Boli, jak chodzę. Ci±gn± mnie jakies tam ¶cięgna czy co¶. Od wieków nie miałam takich zakwasów. Ostatnio chyba rok temu po maratonie w Amsterdamie. A może jeszcze dawniej...

A wszystko przez to, że pobiegłam sobie wczoraj na okragło. Czyli na bieżni. Na Skrze. Nigdy w życiu nie biegałam na Skrze, choć to podobno miejsce kultowe. W tej chwili jest to ruina miejscca kultowego. W listpadowych chmurach wygl±da ponuro i przygnębiaj±co. Ale jednak żyje. I od paĽdziernika na Skrze prawie co tydzień odbywaja się biegi amatorów na dystansach krótkich i bardzo krótkich - od 800 m do 5 km. Biegi - mimo że nieliczne - maj± super profesjonalna oprawę, profesjonalnych sędziów, fotokomórkę oraz dzwonek do oddzwanianiania ostatniego okr±żenia. Robi wrażenie :)

W tę niedzielę zatem wybrałam się, żeby zobaczyć jak się biega na biezni. Oraz jak się biega 800 m.

Już wiem.

Masakrycznie.

Masakrycznie szybko.

Trzeba mieć błyskwiczny start - a ja już tu lekko zostałam. Uciekł± mi Iwona, ale druga dziewczyna, Kasia, była blisko. No to dużo mi nie trzeba było. Zaczełam ja gonić. Lekko czułam sobotnie Grand Prix w mięniach, ale bez przesady. Po 200 m dogoniłam Kasię i lekko j± wyprzedziłam. I zamiast zbiec do krawędzi, to nie. To ja - dżentelmenka zakichana - leciałam zewnętrznym torem, o dwa kroki przed konkurentk±. Po pierwszym kółku lekko zwolniłam, ale oddech rywalki na plecach nie pozwalał, żeby sobie odpu¶cić. I na 150 m przed met±, na wirażu, ona po prostu mnie wypzrdziła i tyle j± widziałam. I nawet nie goniłam, bo wiedziałam że ona nie biegnie potem 5 km. A ja owszem.

Chociaż po tych 800 m byłam przekonana, że 5 km nie pobiegnę. Pierwszy raz od bardzo dawna czułam, jak mi się zakwasiły mię¶nie. Bolało. Oj, bolało. "I dobrze, ma boleć. Chcesz biegać szybciej, to musi boleć" - usłyszłam potem. I dowiedzialam się, że takie szybsze kawałki powinnam sobie zaimplementować do treningu. Własnie takie 800-tki. Takie? 3:06 z jakimi¶ setnymi. Tempo - 3:50/km. Tak szybko to ja chyba nawet czterystek do tej pory nie robiłam...

Dobrze, że do następnego biegu było 25 minut przerwy.


Pobiegłam i te 5 km. Raptem 1,5 minuty gorzej od życiówki. Dałam radę. Ciesz±c się że jednak nie wzięłam pulsometru, bo wyzanczyłabym sobie nie tylko HR max, ale i HR super max...

Dzisiaj za to wyraĽnie czuję, że boli.

No cóż. Per aspera ad astra - jak mawiali Rzymianie. Jak ma boleć to trudno. Będę biegać szybciej ;-)

A już w sobotę na Skrze - 1500 i 2000 m.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
dawid_str8
19:56
eldorox
19:56
entony52
19:46
Bartu¶
19:39
Wojciech
19:06
damwoj
18:58
mar_ek
18:16
darfik
17:42
waldekstepien@wp.pl
17:41
mieszek12a
17:40
Pawel63
17:30
benfika
17:30
gora1509
17:15
Admin
16:49
biegacz54
16:08
Bystry1983
15:53
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |