Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [37]  PRZYJAC. [39]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Sheng2
Pamiętnik internetowy
Od Zera do ... ???

Tomek Stęclik
Urodzony: 1976-09-12
Miejsce zamieszkania: Katowice
96 / 132


2010-11-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Miecz i pięść - pot i ból (czytano: 394 razy)



Siedzę sobie w pracy, bok rwie, brzuch boli – jest super. Chyba jestem masochistą. Wczoraj na treningu dość konkretnie obili mi brzuch i bok, chyba mam obtłuczone żebra. Częściowo na własne życzenie, ale co tam jak trening, to trening. Znów wyszły moje zaległości kondycyjne jeśli chodzi o walki.

Zresztą i w sobotę na rycerzach też wyszły. Na rycerzach stoczyłem ledwie jedną walkę (taką konkretną) na miecze półtoraręczne, a byłem spocony jakby ktoś mnie oblał wodą. Inna sprawa, że walczyłem w przeszywanicy (taka średniowieczna kufajka zakładana pod zbroję by dodatkowo amortyzować uderzenia) i w hełmie który co i rusz spadał mi na oczy. Dałem radę. Raz ponoć nawet wyprowadziłem niezłą kombinację cięć (tyle że ponoć za wolno), której ni w ząb nie umiałem sobie przypomnieć. W każdym razie po walce czułem się jakbym z sauny wyszedł.

Potem jeszcze, żeby mi nie było za dobrze, mój szanowny syn zapragnął ze mną stanąć na udeptanej ziemi (albo raczej parkiecie). Walczyliśmy bez żadnych ochraniaczy (tzn. ja bez ochraniaczy, bo Piotrek postanowił sprawdzić jak się walczy w hełmie i całą dość długą walkę był w hełmie) – efekt, mój pierworodny obtrzaskał mi palce. Kciuk jeszcze pobolewa, ale myślę, że do soboty przestanie :). Żeby nie było tak fajnie, to w niedzielę on też odczuł walkę. Szyja go bolała :D. Pewnie to od noszenia stalowej czapeczki podczas walki :).

Wczoraj zaś trening też był całkiem niezły, najpierw dość sporo ćwiczeń kondycyjnych, a po nich kombinacje technik ręcznych i nożnych. Jako że nasz klub szykuje się do wystawienia w przyszłym roku zawodników na Mistrzostwa Europy to w zapomnienie poszły tarcze. Kombinacje uderzeń i kopnięć szły bezpośrednio na nasze korpusy, a że ja i mój partner raczej nie lubimy się oszczędzać to techniki były solidne. Stąd moje dzisiejsze defekty. Podobało mi się, lubię wycisk na treningu. Jak to ktoś kiedyś powiedział: „Im więcej potu i bólu na treningu, tym mniej krwi i bólu w walce”. Tej wersji się trzymam. Po kombinacjach przeszliśmy do walk Senpai z którym ćwiczyłem jest dość utytułowanym zawodnikiem więc walka z mojej strony polegała na obronie i krótkich kontraktakach. Musiałem oszczędzać energię, bo mój przeciwnik nie dość, że był lepszy technicznie, to i kondycyjnie był na wyższym poziomie. Myślę, że walkę rozegrałem dość dobrze – jestem z niej zadowolony. Potem były już walki z mniej zaawansowanymi i młodszymi zawodnikami, więc ani techniki z obu stron nie miały tej siły, ani walka nie stanowiła takiego wyzwania. Głównie starałem się ręcznie (lub nożnie) wytykać luki w obronie moich przeciwników.

Dziś dzień relaksu. Żadnego zorganizowanego treningu. Pewnie w domu pomacham sobie Bo (kijem) i Sai (coś ala duży widelec) w ramach przygotowań do następnego egzaminu tym razem z Kobudo. Potem może uda mi się przysiąść i popracować nad stroną mojego Dojo.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Gerhard (2010-11-16,10:58): Czyli obijasz się (i innych) na treningach? Ja rezygnuję z treningu KUMITE na rzecz dwóch treningów aeroboxingu w tygodniu. Będe miał trening Kihon + 2 Aero + trochę biegania + basen (jak mnie córka wyciągnie). Na razie pracuję nad stroną dla grupy AERO: http://www.aerokickboxing.karatekolbuszowa.pl/ Ale dużo mam jeszcze do zrobienia...
Sheng2 (2010-11-16,11:10): Stronka bardzo fajna - profesjonalna - moja będzie znacznie bardziej toporna :). Co do kumite to ja chodzę na treningi karate tylko raz w tygodniu a że akurat wczoraj wypadło kumite... cóż poradzić :) Lubię się obijać :)
Gerhard (2010-11-17,07:33): Od dawna chciałem zapytać i zawsze mi umykało: do jakiej organizacji przeszedł Twój klub po tegorocznych zawirowaniach w "świecie karate"?
Sheng2 (2010-11-17,07:56): O ile dobrze wiem do zostaliśmy z Matsui a jak u Ciebie?
Gerhard (2010-11-17,13:11): Klub przeszedł do SHIN. Sensei argumentował wielkością organizacji. Na moim poziomie to i tak nie istotne.
Sheng2 (2010-11-17,13:18): Shin? kurna gubię się w tych organizacjach :) Wiesz dla mnie to też nie istotne bo nie interesuje mnie karate jako sport a w sumie tylko pod tym względem ma to jakieś znaczenie







 Ostatnio zalogowani
Borowion
17:39
Maciej
17:26
chris_cros
17:26
jery
16:56
StaryCop
16:52
stanlej
16:33
chalupczok
16:29
seba1
16:20
biegacz54
16:18
ProjektMaratonEuropaplus
15:34
henrykchudy
15:32
eldorox
15:31
Piotr Czesław
15:17
Dana M
15:15
Citos
15:00
bekele17
15:00
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |