2008-04-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Grand Prix Warszawy 4/2008 (czytano: 318 razy)

Już pierwszy rzut oka na wynik mówi jedno - nie jest lepiej, a nawet jest gorzej. Ale niewiele. Od ostatniego startu tylko 27 sekund. Na 10 km to ujdzie. Nie jestem pewna, co było przyczyn± - czy wci±ż jeszcze spadek formy po przed¶wi±tecznej chorobie, czy brak walki (rywali) na trasie?
A było tak, że na już na starcie jako¶ lepiej, bo s± strefy, można więc od razu wyci±gać nogi. Na pierwszy kilometrze dobiega do mnie BiBka z pytaniem, czy może się podł±czyć. Może. Ale jak widzę nie korzysta, tylko pruje do przodu. Trudno. Może za wolno biegnę, bo wyprzedzaj± mnie też kolejne Galerianki Aniaemce i Dżastin? Dobra, podczapiam się pod wagonik i biegnę za Dżastin, bo mi tempo odpowiada. Ale ona nie wytrzymuje i już przed 3 km zostaje z tyłu. Teraz mam przed sob± Anię. Do pi±tego kilometra. Bo tam wła¶nie wyprzedzam BiBkę, a Aniaemce zaczyna mi za bardzo odjeżdżać. Nie ma przede mn± nikogo. Biegnę sama i sama narzucam sobie tempo. Nie mam się nawet za kogo schować. Nie mam do kogo dobiegać. Od połówki wiem, że czas nie będzie dobry, ale nie musi być też beznadziejny, bo biegnie mi się nieĽle. Czuję dużo siły w nogach. Pod koniec dobiega do mnie Iwona i zupełnie spokojnym głosem bez zadyszki pyta mnie który to kilometr. Ja już niestety owładnięta zadyszk± muszę dwa razy jej powtórzyć (kłopoty z dykcj±, to chyba normalne na kilometr przed met±?), że zaraz dziewi±ty. A ona na te słowa znów hop - za mnie. Gdy w końcu mijamy ostatni zakręt znów podbiega i pyta, czy to co widzimy (widzimy skrzyżowanie, przy którym s± fotografowie) to już meta. Ja odsapuję, że jeszcze nie. Ona jeszcze kawałek ze mn±, jakby się wahała i rusza do przodu takim tempem, że hej. Gdybym tej swojej zadyszki nie miała, to też bym za ni± popędziła. A co! Ale miałam, dlatego mimo że szybciej, to jednak nie aż tak, zbieram się do finiszu. Na 200 m przed met± Maszka robi mi zdjęcie. A potem biegnie obok mnie z aparatem i wiecie co??? Biegnie szybciej niż ja finiszuję! Kurczę, co jest? Jajko szybsze od kury? No wiecie...
Mój czas to 48:10. Nie narzekam.
fot. na mecie: Grzegorz "Wasyl" Grabowski
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |