Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [91]  PRZYJAC. [91]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Magda
Pamiętnik internetowy
Ziorko do ziorka

Magdalena R-C
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: hożuf
889 / 949


2015-12-15

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Przyczajony tygrys, ukryty smok. (czytano: 495 razy)

 

Wybrałam się na przebieżkę.
Zachciało mi się do parku. Nie miałam tyle czasu i siły, by pyknąć Pełną Wielką Pętlę, a szkoda. To było króciutkie, spokojne tuptanko, w sam raz by poczuć asfalt alejek i chłód wiatru kręcące się wśród nagich drzew.
Idealne warunki do biegowych przemyśleń.


Jeżeli chciałabym startować wiosną, to musiałabym zacząć już na serio trenować. Ale ani ja, ani moje ciało, nie jesteśmy na to gotowi. Serce rwie się do biegu, do planów, do walki, ale muszę być mądrzejsza od niego. Słuchając go doprowadziłabym do przeciążenia/kontuzji, albo kiepskich wyników. Jeżeli poprawa ma być niezbyt znacząca, albo ma nie być jej wcale a wręcz zamiast niej ma być uraz, to lepiej odpuścić. Taki specyficzny buddyzm biegowy, którego zdecydowana większość biegaczy nie rozumie.
Czytam, że chłopaki nadal startują i nie dla zabawy, tylko ze spiną na wyniki. Nie dają ciału odpocząć. Jasne, niech biegają. Wiosną zaczną się narzekania, że coś szwankuje, że kontuzja, że nie mogą biegać, że zabrakło do życiówki....

Swoje ciało trzeba kochać a nie traktować jak tanią siłę... biegową. Każdy "niewolnik" w końcu padnie, jeśli nie będzie odpowiednio karmiony i nie wypocznie. Nasze ciała do doskonałe maszynerie, ale też mogą się zepsuć. Cóż- MY uwielbiamy je psuć, głównie przez głupie, nieraz drobne błędy, które zebrane w całość skutkują katastrofą "nie mogę biegać".




Ja ułożyłam sobie taki plan:
przyczaję się jak tygrys, w spokojnych treningach. Niezbyt częstych, z 4 na tydzień powinno wystarczyć. Wykorzystam kolorowe plany Danielsa. Poza tym mocniej skupię się na ćwiczeniach ogólnorozwojowych, może znowu wrzucę na ruszt któryś program FitnessBlender. Podejrzewam że w wyniku tych działań wyrzeźbię się nieco, waga jeszcze spadnie, pozbędę się resztek niepotrzebnych obciążeń, zwiększę swoją siłę.
Ostatnim ogniwem jest szeroko rozumiana rehabilitacja. Muszę zrobić rezonans kolana, by znaleźć przyczynę problemów na maratonie. Chcę też znaleźć wszystkie słabe punkty swojego ciała i nad nimi popracować. Tu będzie potrzebna pomoc specjalisty, szacuję że za cenę pełnego startu (opłata startowa, nocleg, dojazd) będę w stanie to zrealizować. Biorąc pod uwagę długookresowe korzyści, jest to cena bardziej niż akceptowalna.

Tak minie mi czas do wiosny.
Nim zacznie się lato, fizycznie będę "nowa ja".


To będzie świetna baza do rzetelnego treningu pod Maraton Warszawski jesienią. Do tego czasu będę wiedziała co z kolanem i znajdę na nie sposób. Moje ciało nie będzie mnie też już w żaden sposób ograniczało, stanie się dla mnie doskonałym narzędziem.
Tak, żebym startując 25 września 2016 miała wejście smoka i pobiegła swój najlepszy dotychczas maraton.







Ale najdłuższa podróż, zaczyna się od pierwszego, małego kroku.... więc czas na kolejne truchtanko.

Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga







 Ostatnio zalogowani
Tatanka Yotanka
08:42
42.195
08:28
platat
08:22
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:03
Leno
08:02
Admin
07:53
cinekmal
07:41
jaro109
07:35
Edyta300
03:54
Ty-Krys
01:05
japa
00:08
malkon99
23:36
wypar@interia.pl
23:22
Grzegorz Kita
22:56
Wojciech
22:56
mieszek12a
22:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |