Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [31]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
jann
Pamiętnik internetowy


Jan Nartowski
Urodzony: 1959-03-24
Miejsce zamieszkania: Warszawa
115 / 169


2015-12-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Mikołajki 2015 (czytano: 523 razy)

 

Biegi Mikołajkowe stały się już tradycją . Od kilku lat w weekend około 6 grudnia można zobaczyć biegaczy ubranych w czerwone czapki z białym pomponem biegnących samotnie lub w wesołej gromadzie. Tak samo było i w tym roku.
5 grudnia o 9:00 wystartowałem w biegu Parkrun na warszawskim Ursynowie. Są czerwone czapeczki Mikołajów i są też Śnieżynki. Robimy pamiątkowe zdjęcia. Pogoda zapowiada się świetnie, słońce i ciepło, chociaż z rana temperatura była bliska 0 st. Jest nas 63 osoby, przeważnie stali bywalcy tego biegu. Do pokonania jest 5 km po płaskiej trasie 2,75 pętli w Parku Przy Bażantarni. Na mecie zjawiłem się po 22:13 min. i miejsce 16/63 , mniej więcej mój stały poziom. Chwilę odpoczywamy i zaraz jedziemy z Andrzejem w stronę Kabat bo o godz. 11:00 startuje Bieg Mikołajkowy w Lesie Kabackim.
Biuro zawodów zorganizowano tym razem w pobliskiej szkole, chociaż szatnia i depozyt są tradycyjnie w namiocie koło bramy startowej. W pakiecie startowym jest jak zwykle czapka Św. Mikołaja.
O 11:00 startują Śnieżynki a 5 minut po nich mocno tym zmotywowani Mikołaje. Tym razem nie ma wspólnej klasyfikacji pań/panów. Część biegaczy ubrana zupełnie na krotko, za wyjątkiem czapki.
Trasa 10 km znana z GPW , ze startem na tyłach „Tesco”. Pierwszy odcinek około 500m na skraju lasu nieosłonięty i lekko mokry, jak zwykle na starcie do pierwszego zakrętu jest duży tłok, później wbiegamy do lasu i biegniemy głównymi ścieżkami. Na 4 km agrafka i nawrotka, na 5 km odbijamy w prawo w stronę Józefosławia by na skraju lasu znów zmienić kierunek biegu w stronę Warszawy. W drugiej połowie biegu jak zwykle ciężej ale udaje mi się utrzymać tępo poniżej 5/km, na ostatnich 500m znów otwarty teren. Wpadamy na metę pojedynczo ale w niewielkich odstępach. Mój czas 46:42,45 i miejsce 76/227, w sumie nieźle. Ze smakiem zjadamy barszcz czerwony . Z braku czasu nie czekam już na dekoracje.
Następnego dnia pobudka o 5:00. Wybieram się na Półmaraton Świętych Mikołajów do Torunia. To już XIII edycja tego biegu, który ze względu na swój niepowtarzalny charakter zyskał przez ten czas status kultowego. Do Torunia dojeżdżamy z Andrzejem z przesiadką w Ciechocinku, zabierając po drodze Janusza i udajemy się do biura zawodów w Miejskiej Hali Sportowej. Wydawanie pakietów startowych przebiega w tym roku sprawnie, pomimo dużej frekwencji. W pakiecie jest czapka , szalik i stosowna do chwili czerwona koszulka plus kilka słodyczy i ulotek od sponsorów.
Start wyznaczono tradycyjnie z Rynku pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. Organizatorzy podstawili autobusy aby dowieźć biegaczy na start. Odbywa się to szybko i sprawnie. Mamy dość czasu na rozgrzewkę i pogawędki ze znajomymi. Pogoda jest wspaniała. Ja startuję w krótkich spodenkach i okolicznościowej koszulce, jest około 8 st. ciepła. Po kilku okolicznościowych przemówieniach następuje start obwieszczony wystrzałem z zabytkowej fuzji i w chmurze konfetti zaczynamy bieg. Wydaje mi się, że trasa jest lekko zmieniona w stosunku do poprzednich lat.
Na starcie półmaratonu jest imponująca liczba około 3500 biegaczy w większości w czerwonych czapkach i koszulkach Mikołajów dostarczonych przez organizatorów, są też białe Śnieżynki i Mikołaje w długich pelerynach. Równolegle startują biegacze na 10 km. W sumie pewnie ponad 4000tys. ludzi.
Po krótkiej pętli po starym mieście zbiegamy nad Wisłę , Biegniemy Bulwarem Filadelfijskim i na 2 km ostatnią z bram wbiegamy stromym podbiegiem na starówkę by ulicą Szeroką pobiec wśród dopingujących kibiców. Po kilku zakrętach opuszczamy stary Toruń i szosą Chełmińską biegniemy w kierunku lasu . Na 5 km zawracają biegacze na 10 km, my wbiegamy zaraz do lasu. Pogoda cały czas wspaniała pomału zaczynam się rozbierać, najpierw rękawiczki, później czapka a na końcu buff. Po lewej stronie mijamy Stadion Miejski, na 6km pierwszy bufet , jest tylko woda. Na 8 km wbiegamy do lasu , droga jest dosyć miękka z kopnym piaskiem, co mnie trochę męczy. Na 16 km znów bufet tym razem jest ciepła herbata z sokiem . Trasa robi się całkiem ciężka, nie dość że jest kopny piasek to zaczynają się zbiegi i podbiegi. Tak dobiegamy do 19 km, gdzie krótkim podbiegiem na wydmę kończy się las. Wypadamy na osiedlowe uliczki i po kilku zakrętach już słychać doping ze stadionu. Jaszcze z kilometr ulicą i wbiegam w szpalerze kibiców przed Halę Miejską, gdzie urządzono metę i po 300m finiszuję. Kończę z czasem 1:43:54 miejsce 937/3303. Odbieramy pamiątkowe dzwonki, wypijamy herbatę z termosu. Organizatorzy zadbali o foliowe torby do przykrycia spoconych biegaczy. Ustawiamy się w kolejkę po drożdżówkę i gorącą zupę.
W sumie udana impreza i niezapomniane wrażeniami. Pogoda wyjątkowo dopisała. Dziękuję wszystkim uczestnikom i organizatorom za wspaniałą atmosferę oraz udany bieg i do zobaczenia w przyszłym roku.
Weekend przepracowany solidnie, a do końca roku pozostało już niewiele czasu i mało startów.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
LiBart
20:53
Hari
19:46
prokopowicz87
19:43
ruski22
19:42
jaro kociewie
19:21
piotrhierowski
19:14
bobparis
19:09
mogebycostatnixd
18:22
kostekmar
18:12
romano071
17:52
gora1509
17:44
Admirał
17:42
chris_cros
17:41
42.195
17:09
bartekmus
17:05
BOP55
16:47
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |