Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [91]  PRZYJAC. [91]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Magda
Pamiętnik internetowy
Ziorko do ziorka

Magdalena R-C
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: hożuf
884 / 949


2015-10-12

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
10 lat i 10 dni. (czytano: 1275 razy)

 

Dokładnie tyle czasu minęło od mojego pierwszego startu.

O tym biegu dowiedziałam się rykoszetem, od kumpla, na forum o biegówkach. Żeby mieć kondycję na nartki, zaczęłam biegać, on o tym wiedział i dał cynk.
Pamiętam swoje początki, pamiętam korespondencję z Jurkiem, bo sama Jego książka o maratonie mi nie wystarczała, a w sieci mało było o bieganiu. Przynajmniej po polsku.
Biegów było mało i jeśli ktoś nie siedział w temacie, to nawet nie wiedział o istnieniu tego świata. Nieźle się naszukałam, zanim znalazłam stronę i się zapisałam.

Pojechaliśmy z K.T. razem, chociaż on był bardzo przeciwny mojemu bieganiu. Nie odważyłam się na pełny dystans, tylko jedna pętla. Pamiętam że było mi żal, że nie mam żadnej pamiątki po biegu, bo ci co biegli jedną pętlę nic nie dostawali, żadnego medalu, żadnego drobiazgu. Zdjęć też nie mam, Dziubuś wszystko skasował, nic nie ocalało.

Zawsze biegałam wieczorem, po zmroku, więc cały bieg coś mi strasznie przeszkadzało i wkurzało, dopiero tuż przed metą zdałam sobie sprawę z tego, że to słońce. Chociaż już trochę biegałam, to na tym biegu po raz pierwszy biegłam w ciągu dnia.... drwiłam sama z siebie, że jestem jak Dracula.

Na trasie stale się ciachałam z jedną parą, która biegła tak lekko, stale ze sobą rozmawiali. Zazdrościłam im. Że biegną razem, że rozmawiają... Oczywiście wzbudziło to moją odruchową niechęć do nich. To byli Asia z Krzyśkiem, później moi dobrzy przyjaciele. Szkoda że przeprowadzili się na wygwizdów. Jeśli biodro Asi już nie nawala, to chętnie bym się gdzieś z nią znowu przebiegła.

Pod koniec biegu na trasie był też chłopak, którego zagrzewałam do walki, bo odpuszczał. Podszedł do mnie za metą podziękować za doping, a gdy od razu pojawił się K.T. to trochę zawiedziony gratulował mu takiej fajnej dziewczyny. Śmialiśmy się później z K.T. z tego zawiedzenia.

Po biegu bardzo bolały mnie kolana i uda. Kolana nigdy wcześniej mnie nie bolały, nie wiedziałam, czy to od nawierzchni, czy z okazji zawodów. Uda rozmasowały masażystki. Miałam fajne zdjęcie, jak leżę, cała czerwona, z półprzytomnym uśmiechem, a dziewczyny się wygłupiają i pozują na wesoło do zdjęcia. Szkoda, że Dziubuś pokasował...

Na tym biegu rozdawano pierwszy, zerowy numer magazynu BIEGANIE. Drapnęłam ostatni egzemplarz. To pismo było ze mną od tamtego czasu bez przerwy aż do maja tego roku. Nie sądzę, żebym mogła się o bieganiu dowiedzieć jeszcze czegoś nowego. Nie na moim poziomie biegowym, może tak będzie zgrabniej. Chociaż tęsknię...

Ten bieg to było preludium. Kolejny start to już Bieg Piastów, cel sam w sobie. Też pamiętny. A teraz z takim spokojem poświęcam go, bo mi plany treningowe psuje.... Ciekawe, kiedy na niego wrócę. Bo że to zrobię- nie mam wątpliwości.
I kto by pomyślał, że chociaż priorytetowe były dla mnie biegówki, to porzucę je dla zwykłych butów biegowych. Tydzień temu przebiegłam swój 40. maraton (haha, nieźle, 40. maraton z okazji 10 lat biegania).
163 starty, 3800km na trasach tych biegów- jak i kiedy to się stało?



Mówi się, że bieganie się zmieniło.
Jeśli chodzi o starty, to tak. Dostępność informacji- również. Mamy całkiem sporo książek, czasopisma, wydania specjalne innych czasopism.
Na pewno też zmienili się biegacze.
Ale przecież bieganie, samo w sobie, nie zmieniło się. Ciągle polega na miarowym, nieco szybszym niż w chodzie przebieraniu nogami.

Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga







 Ostatnio zalogowani
Mr Engineer
23:59
jantor
23:34
przemcio33
23:10
Piotr100
23:05
Raffaello conti
22:15
Rehabilitant
22:05
Admirał
21:46
tomas
21:33
szmaj
21:26
romelos
21:21
znajomakr
21:02
ksieciuniu1973
20:29
entony52
20:28
zamorrad
20:10
Namor 13
20:08
simwa
20:00
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |