Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [18]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
maurice
Pamiętnik internetowy
Małymi krokami do wymarzonego 2.30

Maurycy Oleksiewicz
Urodzony: 1982-03-03
Miejsce zamieszkania: Łódź
14 / 48


2013-02-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Kiepska końcówka pięknego sezonu (czytano: 260 razy)

 

Sezon zmierzał ku końcowi. Wielu z biegaczy po maratonie decyduje się na zasłużone i potrzebne roztrenowanie, ale niektórzy uparcie chcą jeszcze gdzieś postartować przed zimą. Po Poznaniu moja współpraca z trenerem Jackiem Chmielem po wielu nieporozumieniach i niedomówieniach dobiegła końca. Niestety obydwaj mamy za bardzo upartą naturę by wyjaśnić sobie pewne rzeczy... Regeneracja następowała znacznie szybciej niż po łódzkim debiucie. Po prostu byłem dużo lepiej przygotowany.
Po 2 tygodniach pobiegłem w zimowej scenerii w krosowym Półmaratonie Szakala, gdzie pechowo przegrałem trzecie miejsce, jednak porażkę osłodziła mi wygrana w klasyfikacji Bałuciarz (dzielnica Łodzi) i nagroda w postaci niezłych butów krosowych.

I może po tej połówce należało już spasować, ale zamarzyła mi się jeszcze lepsza życiówka na 10km. Wybór padł na Bieg Niepodległości w Warszawie. Obóz już dawno temu "puścił", a moje treningi tuż przed dyszką były chyba nazbyt optymistyczne.
Udało się wbić na start od czoła i ustawiłem się w 2 rzędzie
1km wg znaków orgów - 3:38, jak to? nie wierzę...no nic, przyspieszam..
i przyspieszyłem, dziękuję - pozamiatane :(
zostawiłem z tyłu na moment Ciołkową, ale tylko na moment... jeszcze przed wiaduktem mnie wszyscy zaczęli mijać
2,5km - 8:38 [3:27/km] ---> czas na 34:30
5km - 17:33 [3:30/km] ---> czas na 35:00, jeszcze tutaj chciałem powalczyć chociaż o życiówkę, ale kolejny km mnie już zabił na amen
7,5km - 26:38 [3:33/km] ---> czas na 35:30 i puściłem całkowicie... nawet ostro mnie korciło żeby przejść do marszu, ale byłby do precedens...
10km - 35:47 [3:35/km] i wielka porażka.
Po tym biegu postanowiłem jak najszybciej nabyć Garmina z GPS i wybrałem model 305. Zacząłem rozmyślać nad przyczyną względnie słabej życiówki na 10km (na pewno nieadekwatnej do wyniku w maratonie). I wymyśliłem sobie, że ciężko przy treningu stricte M, rozwijać jednocześnie wydolność potrzebną do dyszek - wydolność, nie szybkość... A wydolność najlepiej rozwijają interwały, czyli to czego ewidentnie brakowało mi w tym sezonie. Postanowiłem że zimę poświęcę pod trening do dyszek i dopiero jak wiosenne starty "odmulą" mnie po treningu maratońskim, to poprzez rozsądny trening do HM dojdę do treningu M, tak aby zrobić kolejny mały krok do wymarzonego dwa trzydzieści...

Czas na roztrenowanie...

---
foto: Półmaraton Szakala po Lesie Łagiewnickim (Łódź)

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Pawel63
08:56
mieszek12a
08:52
Admin
08:42
WitSik
08:39
ozzy
08:18
platat
08:17
michu77
08:10
cinekmal
08:01
kostekmar
07:58
mariuszkurlej1968@gmail.c
07:45
jaro109
07:06
SzyMen
01:43
Lucas
23:53
gpnowak
22:51
Wojciech
22:16
Daro091165
21:52
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |