2012-12-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Znowu....((( (czytano: 829 razy)

Znowu zaczyna pojawiać się to uczucie.
Serce zaczyna dziwnie "kołatać".
Kiedy pojawiło się pierwszy raz nie wiedziałam dlaczego...dziś wiem doskonale, że to ból...ból jaki siedzi we mnie od tylu lat.
Myślałam, że już się z tym pogodziłam.
Sądziłam, że już się oswoiłam.
Ale nic z tego.
To nadal tkwi we mnie.
Ten ból wciąż w sercu mam.
Tkwi i z ogromną siłą powraca.
Powraca, od 11 już lat.
I mimo upływającego czasu jest tak samo
wielki jak wówczas..31.12.2001 roku.
Wszystko było przygotowane.
Bilety wykupione, kreacja przygotowana.
To miał być wspaniały Sylwester.
Miałam się wspaniale bawić.
I stało się coś co boli do dziś.
Stało się najgorsze.
Na moich rękach zmarł mój TATA.
Zmarł niespodziewanie, nieoczekiwanie.
Przyszedł złożyć mi noworoczne życzenia
I............odszedł na zawsze..
Czy ból kiedyś minie????
Co prawda dziś, nauczyłam się z nim "walczyć"...po prostu mówię o nim głośno.
Jakie to dziwne....z mamą byłam bardziej związana uczuciowo, ale z jej śmiercią pogodziłam się, bo byłam na nią przygotowana...no i mama mówiła że mnie kocha.
A tata.....no cóż...bardziej kochał(tak myślałam będąc dzieckiem i chyba wciąż tak myślę) swoich synów...a ja tak pragnęłam być jego kochaną córeczką....chyba zostało mi to do dziś....chyba chciałabym usłyszeć, że nią byłam...może dlatego ten ból serca ciągle do mnie powraca???
A może powraca dlatego, że składając życzenia noworoczne tata wspomniał, że od świąt boli go w klatce piersiowej, a ja zamiast wsadzić Go do auta i pojechać do szpitala....z ulga przyjęłam taty słowa, że po cóż mam marnować sobie zabawę, że wystarczy jak pojedziemy po nowym roku...
Chyba do dziś nie wybaczyłam sobie, że jednak nie pojechałam z tatą....
Wiem, wiem, że takie prawa natury....ale cóż na to poradzę, że moje serce....mimo upływu lat....tak reaguje na kolejną rocznicę śmierci taty..
Nikomu nie życzę by podobnie żegnał
się ze "starym" i witał z Nowym Rokiem.
Przepraszam za ten wpis....ale to własnie mój sposób na "odreagowanie" bólu...a może tęsknoty...
Dlaczego już dziś o tym piszę...skoro rocznica wypada w 31.12????
Po prostu...w noc sylwestrową chcę myśleć tylko o przyjemnościach, ten ból chcę mieć za sobą, choć wiem, że za rok znowu powróci:
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu agawa (2012-12-28,08:06): Współczuję Marysiu. Wszystkiego dobrego. paulo (2012-12-28,08:34): Marysiu, bardzo Ci współczuję :(, ale dobrze, że o tym mówisz. Niech będzie Tobie lżej. Rufi (2012-12-28,08:53): :-*. Pomimo tego, że mój ojciec nadal żyje - nie mam go od wielu lat. W ogóle nie wiem co to jest ojciec. Trzymaj się Marysia. snipster (2012-12-28,09:30): też to przechodziłem, nie w Sylwestra, ale było ciężko... Tr (2012-12-28,10:57): Im starszy jest mój tata, tym bardziej go szanuję i potrafię docenic to co robił. Cieszę się, że jest wciąż ze mną i wciąż jest aktywnym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie, że może go kiedyś zabraknąć. kudlaty_71 (2012-12-28,12:05): ...trzymaj się Marysiu... dario_7 (2012-12-28,14:28): Jak żegnałem się z moim tatą, miał mniej lat niż ja teraz... 26 lat już minęło, a ja wciąż miewam sny, że wrócił... Póki pamiętamy, będą z nami ;) Magda (2012-12-28,20:21): Ten specyficzny ból towarzyszy nam chyba dlatego, że mamy wyrzuty sumienia, wydaje nam się że zawiedliśmy, sumienie gryzie, zwłaszcza jeśli relacje z daną osobą były...skomplikowane. Znam to niestety. Maryś, trzeba sobie umieć to wybaczyć. Ten błąd, którego nie popełniliśmy, a który jednak kładzie się cieniem na sercu. To jest trudne, ale pomaga. jacdzi (2012-12-29,07:02): Te chwile kiedy odchodzili nasi rodzice pozostana cierniem w naszej duszy na zawsze. PW (2013-01-02,23:41): Marysiu, na moich rekach zmarla moja babcia, ktora byla mi chyba nawet blizsza nic rodzice. Bylem z nia bardz zwiazany i czuje ze ten ostani uscisk byl dla niej pieknym odejscie, jakiego mozemy sobie tylko zyczyc. W trudnych chwilach czuje, ze na de mna gdzies tam czuwa, a ta ostatnia chwila tragiczna i szczesliwa jednoczesnie w sposob szczegolny nas polaczyla. Nigdy po niej nie zaplakalem ... bo ta chwila sprawila,ze sie nie rozstalismy i jej madrosc i milosc jest zawsze przy mnie. renia_42195 (2013-01-06,00:34): Z takimi rzeczami trudno jest się pogodzić...
|